Być szczęśliwym-tego trzeba się nauczyć.

''Jeśli nigdy się nie poddasz,możesz osiągnąć wszystko''

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Następnego dnia obudziłam się w wyśmienitym humorze, nie wiem czemu. Po prostu byłam szczęśliwa, tak bez powodu. To było tak cudowne uczucie, że nie umiem tego opisać.
Uśmiechnięta wstałam z łóżka i je poprawiłam. Miałam tyle energii, że przy okazji posprzątałam pokój i dopiero wtedy poszłam się wykąpać. Do wanny nalałam ciepłej wody, którą pomieszałam z malinowym żelem. Zdjęłam z siebie piżamę i wsunęłam się do wody.
Umyłam się dokładnie i jeszcze chwilę poleżałam relaksując się. Następnie ubrałam się, zrobiłam makijaż i uczesałam włosy.
Gdy wyszłam z pokoju i tam zastałam ślicznie ustawione śniadanie na stole, świece i bukiet kwiatów.
-Dzień dobry, śniadanko?-usłyszałam głos Justina, który stał obok.
-Wariacie, nie musiałeś.- zaśmiałam się siadając przy stoliku. Chłopak uśmiechnął się szeroko i zajął miejsce naprzeciw mnie.
Zjedliśmy przepyszne tosty i Justin musiał uciekać na próbę. Korzystając z okazji napisałam do Dantego, opowiedziałam mu wszystko na bieżąco i sprawdziłam wszystkie social media. Odpisałam na kilka komentarzy pod moją piosenką na youtubie i weszłam na twittera a tam zobaczyłam wpis Justina "Czasem jeden człowiek potrafi sprawić, aby dzień był lepszy, dziękuję @ArianaGrande", uśmiechnęłam się szeroko, a w środku mnie dosłownie poczułam motylki. Szybko odpisałam "I nawzajem @JustinBieber, dziękuję za cudowną niespodziankę"./
Zamknęłam drzwi i udałam się na miasto. Miałam ochotę pójść na zakupy.
Chodź nom stop ktoś podchodził do mnie i robił mi zdjęcia nie przeszkadzało mi to, chociaż bardzo dziwiło. Było mi tak bardzo miło, gdy ludzie chcieli ode mnie autografy.
W galerii siedziałam prawie 5 godzin, ale za to nakupiłam tak dużo rzeczy jak jeszcze nigdy.
Taksówką podjechałam pod hotel i przedzierając się przez tłum paparazzi udałam się do pokoju.
Było już dość późno, bo prawie 18. Troszeczkę zaszalałam.
Nagle usłyszałam dźwięk telefonu.
-Halo?-usłyszałam głos Jusa.
-Hejj, co tam?-zapytałam.
-Jesteś w pokoju? -Zapytał.
-Tak, a czemu pytasz?-uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Może chciałabyś pójść ze mną na kolację?-usłyszałam niepewność w jego głosie.
-Pewnie, tylko się przebiorę.-Powiedziałam spokojnie a w głębi duszy skakałam ze szczęścia.
Od razu pobiegłam do łazienki, poprawiłam makijaż i szybko się przebrałam.
Nie wiedziałam jak traktować to spotkanie, czy to przyjacielskie spotkanie? Czy może randka? Wiem tylko tyle, że nie mogę robić sobie nadzieji.

Hej dzisiaj też niestety taki krótki rozdział, ale starałam się, aby jakoś wyszedł. Jak wam się podoba? Macie jakieś uwagi? Piszcie w komentarzach :*
05.10.2015 o godz. 19:02
*2 tygodnie później *

Chyba wszystko się układa. Dante już czuje się dobrze, z Justinem się jakoś dogadujemy, a moja kariera zapowiada się naprawdę super. Został jeszcze tydzień trasy, a później mam już zaplanowane masę własnych koncertów, wywiadów, sesji zdjęciowych. Boję się trochę, że nie dam sobie rady ze wszystkim.
Wczorajszy koncert Justina był cudowny, cała widownia wręcz płakała, więc trochę się przedłużyło. Dobrze, że dzisiaj mamy wolne. Właśnie, nie powiedziałam wam gdzie jesteśmy, a więc wczoraj rano wylądowaliśmy w Los Angeles. Tak jak mówiłam dzisiaj mam wolne, jutro i pojutrze też. Także trochę odpocznę.
No ale kiedyś trzeba wyjść z łóżka. Oczywiście pierwsze co zrobiłam to udałam się do toalety wykonać te same czynności co zawsze, następnie zrobiłam makijaż, spięłam włosy w wysoki kucyk i ubrałam się. W końcu gotowa zeszłam do restauracji na śniadanie, które mogłoby być już prawie obiadem. Zamówiłam naleśniki z nutellą i bananem i rozejrzałam się dookoła. Chwilę później zajadałam się pysznym daniem.
Wychodząc z restauracji spotkałam Jusa.
-Ari, dostałem zaproszenie na imprezę dziś wieczorem, idziesz?-Zapytał mnie.
-Nie dzięki, może kiedy indziej. Dziś planowałam pozwiedzać LA.-Zaśmiałam się.
-No dobrze, ja idę zjeść bo umrę z głodu.-uśmiechnął się. On ma taki piękny uśmiech. Idealne białe ząbki i te malinowe wargi. Dobra, koniec tego dobrego.
-Dobrze, to do później. -Odpowiedziałam i poszłam do siebie do pokoju. Chwilę popisałam z Dantem i znowu utknęłam w łóżku. Nic mi się nie chciało, a z nudów zaczęłam myśleć. O czym? Na początku o przeszłości, później o Dantem, o mojej karierze, aż w końcu moje myśli zatrzymaly się przy Justinie. Dlaczego on jest tak idealny? Ostatnio ciągle o nim myślę. Nie jest taki jak myślałam, na początku był strasznym dupkiem, a teraz? Wydaje się być najsłodszym chłopakiem na świecie. Coraz częściej zadaję sobie pytanie czy na pewno nic do niego nie czuję. Nie chcę tego, nie chcę cierpieć.
Pojedyńcza łza spłynęła po moim policzku, gdyby rodzice tu byli na pewno by mi pomogli.
Sama nie wiem kiedy usnęłam, a obudziło mnie dopiero pukanie do drzwi. Zerknęłam na zegarek,była już 18;23!
Otworzyłam drzwi, a przed nimi zobaczyłam Justina, który stał z mapą w ręku.
-Co ty tu robisz? Nie szykujesz się na imprezę?-Zdziwiłam się.
-Nie, zmiana planów, zabieram cię na mega długi spacer po Los Angeles. -Uśmiechnął się.
-Nie no nie psuj sobie wieczoru przeze mnie, dam radę sama.-Uśmiechnęłam się. W środku coś się we mnie przekręcało. Zrezygnował z imprezy, żeby pójść ze mną na spacer, czy to nie było urocze?
- Czyli nie chcesz? No trudno.-zsmucił się i odwrócił.
- Z chęcią pójdę, tylko daj mi chwilkę.- Wpuściłam go do pokoju i pobiegłam do łazienki, delikatnie poprawiłam makijaż, przebrałam się i byłam gotowa.
-Możemy iść piękna?-zaśmiał się a ja kiwnęłam głową.
Wyszliśmy na dwór i unikając paparazzi poszliśmy w stronę parku. Szliśmy uliczkami głośno się śmiejąc i rozmawiając. Doszliśmy do plaży i mnie zatkało. Na plaży rozłóżone były świece a pośrodku nich koc, poduchy i koszyk.
-Niespodzianka.-Powiedział niepewnie.
-Wow..to jest, piękne. Z jakiej okazji?-zapytałam oczarowana.
-Z okazji? Hmm, z tej okazji, że w końcu się nie kłócimy-zaśmiał się.
Usiedliśmy na kocu, Justin otworzył wino, wyjął truskawki z koszyka i spojrzałam na niego. Uśmiechnął się,a ja nie wiedziałam co powiedzieć. Spędziliśmy wieczór na szczerej
rozmowie, śmiejąc się, wygłupiając i popijając wino.
To był idealny wieczór, z idealnym facetem, w idealnym miejscu.
Teraz już wiem, że coś do niego czuję. Jeszcze nie wiem co to jest, ale napewno coś więcej niż przyjaźń.


Witajcie kochani po tak długiej przerwie, mam nadzieję, że jeszcze mnie pamiętacie. Po nieobecności stwierdziłam, że chcę wrócić do pisania tutaj. Starałam się aby rozdział wyszedł jak najlepiej, ale to wy jesteście tu do oceniania :) Mam nadzieję, że miło mnie tu znów przyjmiecie :)
Proszę o szczere komentarze :)
28.09.2015 o godz. 19:05
*2 miesiące później*

Przez te dwa miesiące nie działo się nic ciekawego, w sumie cały czas to samo. Z Justinem prawie wcale nie rozmawialiśmy, chodź strasznie mnie to bolało. Dużo myślałam, jednak jedyne co mi przychodziło do głowy to to, że po prostu się w nim zakochałam. Ale to nie możliwe, prawda? Choć z dnia na dzień było coraz gorzej. Co tydzień widziano go z inną panienką, a mi za każdym razem chciało się płakać. Kilka razy próbował ze mną pogadać, zaprosił mnie na imprezę, ale postanowiłam, że będę trzymać się od niego z daleka.

Tego dnia obudziłam się dość wcześnie, a w sumie obudził mnie Scooter, dzwoniąc do mnie i informując o zmianie godziny próby z 12 na 10. Więc zostałam obudzona o 8, mimo to byłam w całkiem dobrym humorze i nawet się wyspałam.
Wzięłam orzeźwiający prysznic, ubrałam się i pomalowałam. Niedługo potem byłam już na arenie i zaczynaliśmy próbę. Jak zawsze było mega fajnie, wygłupialiśmy się i śmialiśmy. Schodząc ze sceny, zauważyłam, że dzwoni mój telefon. Szybko spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam, że dzwoni Dante.
-Heeej, jak tam kocie?-zaśmiałam się do słuchawki.
-Ari, Dante jest w szpitalu.-usłyszałam zapłakany głos Mili.
-Boże co się stało? Gdzie? Jadę na lotnisko i do ciebie lecę.-Powiedziałam mając łzy w oczach.
-Miał wypadek, napisze ci sms, przyjedź proszę.-słyszałam jej głos. Pobiegłam do garderoby i zaczęłam płakać, przy okazji wyszukując najbliższy samolot.
-Ari, co się stało?-usłyszałam głos Biebera. No super!
-Nic, nie twój interes.-Powiedziałam cicho. Jak na złość samolot miałam dopiero za 4 godziny.
-Proszę powiedz, nie lubię jak płaczesz.-Podszedł do mnie i delikatnie przytulił. Przez chwilę poczułam się jakoś tak spokojnie, jednak po chwili przypomniał mi się zapłakany głos Mili.
-Mój najlepszy przyjaciel właśnie leży w szpitalu, a ja nie mam do niego jak dolecieć, 9 letnia dziewczynka została sama przy bracie, z resztą czemu cię to interesuje? Idź do tych swoich panienek!-krzyknęłam i odepchnęłam go. W odpowiedzi przytulił mnie jeszcze mocniej. Co za facet.
-Weź wszystko co ci potrzebne, polecimy moim samolotem.-Powiedział mi do ucha. Spojrzałam na niego zdziwiona, ale szybko zabrałam telefon i torbę z ciuchami na zmianę. Miałam wszystko gdzieś, chciałam po prostu być blisko Dantego.

*Dwie godziny później*

Właśnie jadę z Justinem do szpitala, nie mogę się uspokoić. Boję się, że mojemu przyjacielowi stało się coś poważnego.
Gdy w końcu byliśmy już pod szpitalem wybiegłam z auta i udałam się na recepcję.
- Dante Ross, gdzie on jest?-spytałam niewyraźnie.
-2 piętro sala 215.-Odpowiedziała młoda recepcjonistka.
-Dziękuję.-Powiedziałam i poszliśmy.
Na korytarzu zobaczyłam Milę, mocno ją przytuliłam i spytałam co się stało.
-Dante bardzo się kłócił z Kevinem i powiedział mi, że wychodzi, bardzo długo go nie było i się bałam. Gdy już wrócił był cały we krwi, ktoś go pobił, prosiłam, żebyśmy pojechali do lekarza, ale nie chciał. Zaczęliśmy się kłócić a on nagle zemdlał. Ari, boję się.-Przytuliła się do mnie i jeszcze bardziej rozpłakała.
-Nie bój się mała, zostanę z tobą.-Powiedziałam. Z sali wyszedł lekarz.
-Co z nim?-zapytałam od razu.
-Jego stan był bardzo poważny, ale udało nam się go unormować, właśnie się obudził, więc może pani z nim porozmawiać. Niestety nam nie chce powiedzieć co się stało.-Uśmiechnął się lekko.
-Mila kochanie, poczekasz tu z Justinem?-zapytałam dziewczynki a ona się zgodziła. Powoli weszłam do sali, a z policzka spłynęła mi kolejna łza.
-Ariana..gdzie jest Mila..? Zostawiłem ją samą..-Spojrzał na mnie ze łzami w oczach.
-Cii, nic jej nie jest. Dante co się stało? Jak się czujesz?-Usiadłam obok niego i delikatnie złapałam go za dłoń.
-Zaczęło się od kłótni z Kevinem, dowiedziałem się, że mnie zdradza, rozumiesz? Kłóciliśmy się w domu, powiedział, że byłem dla niego nikim, zwykłą zabawką, że nigdy mnie nie kochał, mówił, że nie jestem nic wart, że jestem biedakiem, który cię wykorzystuje.. Wyrzuciłem go z domu, ale nie mogłem usiedzieć w miejscu, więc też wyszedłem. Chciałem się przejść, uspokoić,przemyśleć wszystko i nagle ktoś mnie napadł, na początku udawało mi się w nimi bić, ale później przyszło ich więcej. Nie dałem rady, obudziłem się później w tym samym miejscu i powoli udało mi się dość do domu. Czuję się źle, wszystko mnie boli..-powiedział cicho.
-Dante, dlaczego nie chciałeś jechać do szpitala? Jezu nawet nie wiesz jak się martwiłam.-Delikatnie go przytuliłam. Porozmawialiśmy chwilę, ale lekarz kazał mu odpocząć, więc wyszłam. Siedzieliśmy tam całą noc, a rano pojechaliśmy do domu coś zjeść.

*4 dni później*

Cały czas spędzaliśmy w szpitalu, nawet Justin, chodź prosiłam go, żeby wracał koncertować.
Dante dzisiaj wychodzi ze szpitala, a my jutro wracamy w trasę. Został tylko miesiąc, więc muszę jakoś wytrzymać.
Mieliśmy pojechać po niego ok.11, więc w końcu dłużej pospałam.
W sumie polepszyły się moje relacje z Justinem, chyba. Znaczy normalnie zaczęliśmy gadać.
Ktoś zapukał do moich drzwi i po chwili zobaczyłam w nich chłopaka.
-Hej, zrobiłem śniadanie. Idziesz?-Zapytał.
-Pewnie, zaraz przyjdę.-Odłożyłam laptop na łóżko i poszłam do kuchni.
We trójkę zjedliśmy śniadanie, ubraliśmy się i pojechaliśmy do szpitala.



Hej, dzisiaj taki krótki rozdział, sama nie wiem co o nim myśleć, czy mi się podoba czy nie. A wy co sądzicie? Dziękuję wszystkim za przemiłe komentarze, jesteście kochani :*
24.05.2015 o godz. 19:50
Było naprawdę świetnie, bardziej się bawiliśmy niż pracowaliśmy. Mój występ zaczyna się od 19 do 19:30 a potem wchodzi Justin, który swoją drogą zachowuje się dziwnie. Cały czas mnie ignoruje, siedzi w garderobie i z nikim nie gada.
-Ariana, możesz pójść po tego księcia? Musi zrobić próbę.-Powiedział Scooter, który towarzyszył mi cały dzień.
-No dobra, ale wisisz mi za to kawę.-zaśmiałam się i poszłam w stronę jego garderoby.
Zapukałam w drzwi, ale nikt nie otwierał. Powoli weszłam do środka i zastałam chłopaka leżącego na kanapie w jednej ręce trzymał jointa a w drugiej telefon. Nawet nie zwrócił na mnie uwagi. Chyba nawet nie widział, że weszłam.
-Widzę, że ciągle to samo. Myślałam, że zmądrzałeś.-westchnęłam cicho. Dopiero wtedy jego wzrok na mnie spoczął.
-Ja..przepraszam, to nie tak jak wygląda.-Usiadł.
-Po co to robisz? Psujesz siebie. Ranisz fanów.Zobacz co ze sobą robisz.-Mimowolnie położyłam dłoń na jego policzku i spojrzałam na niego.
-Po prostu to nie jest takie łatwe. To mój pierwszy joint od tamtego koncertu..-spuścił głowę.
-Ehh..to jest twoje życie. Było minęło.Właśnie, Scoot cię woła.-Powiedziałam i wstałam. Ja wyszłam do swojej garderoby a chłopak poszedł na scenę. Usiadłam na krześle przed toaletką i spojrzałam na siebie.
Po co ty się o niego martwisz?~szepnęłam do siebie. Sama nie wiem..szczerze? Nie mogę przestać. Myślę o nim, mimo, że wiem, że nie powinnam. Nawet nie wiecie jaka jestem na siebie za to wściekła.

*1,5 godziny później*

Po ciągłym siedzeniu w tym samym miejscu i myśleniu o tym dupku przyszła Kaja, moja makijażystka.
-Co jest? Jakaś smutna się wydajesz.-Powiedziała.
-To nic ważnego, idę się umyć, poczekaj chwilę.-Powiedziałam i wyszłam do łazienki. Powinnam już zrobić to wcześniej, ale trochę się zasiedziałam..
Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy, założyłam szlafrok i wyszłam z łazienki. Kaja delikatnie mnie pomalowała, ułożyła mi włosy i wybrałyśmy wspólnie strój. Była już 18:40, więc udałam się pod scenę i delikatnie wyjrzałam za kurtynę. Cała arena była już pełna. Każde miejsce było zajęte, uśmiechnęłam się sama do siebie i usiadłam na jednaj z kanap. Nim się obejrzałam dwadzieścia minut upłynęło i koncert się zaczął. Wyszłam na scenę, nie stresowałam się, co było dla mnie mega dziwne.
-Hej wszystkim! Jesteście gotowi na super zabawę?!-krzyknęłam do mikrofonu.
W odpowiedzi słychać było mega głośny pisk ludzi.
-Justin pewnie właśnie się szykuje, więc pomęczycie się trochę ze mną. To może coś zaśpiewamy?-Zaśmiałam się a widownia zaczęła bić brawo.

Po moim występie, który zakończył się wielkimi brawami przyszedł czas na Justina. Stałam za kulisami wsłuchując się w jego głos. Przymknęłam oczy i wyobraziłam sobie jak tylko do mnie śpiewa "Never let you go" i szeroko się uśmiechnęłam. Boże co się ze mną dzieje. Nie chcę tak myśleć. Ale nie mogę się powstrzymać. Ludzie, pomóżcie.
W końcu przyszedł czas na One Less Lonely Girl, przypomniałam sobie koncert, na którym byłam i uśmiechnęłam się szeroko.
Chłopak spojrzał w moją stronę i uroczo się uśmiechnął, delikatnie odwzajemniłam uśmiech i zobaczyłam jak na scenę wchodzi młoda, długonoga blondynka, miała może 16 lat. Justin śpiewał do niej a mnie coś ukuło w serduszku. Westchnęłam cicho i poszłam do garderoby. Muszę pójść do psychologa.
Gdy koncert się skończył wszyscy z ekipy pojechaliśmy do klubu "uczćić" pierwszy koncert rozpoczynający trasę.
Trochę wypiliśmy, ale bez przesady, nikt nie był jakoś bardzo nachlany. Wyszłam na dwór, aby zaczerpnąć świeżego powietrza i trochę odpocząć.
-I jak pierwszy koncert?-usłyszałam głos Justina.
-Jeju nie strasz mnie, dobrze. Chyba.-uśmiechnęłam się lekko.
-Byłaś świetna, od dziś jestem twoim fanem. Największym.-Stanął obok mnie i odwzajemnił uśmiech.
-I chyba pierwszym i ostatnim, ale dziękuję. -Zaśmiałam się.
-Jeszcze zobaczysz, niedługo będą za tobą biegać tłumy fanów.-Spojrzał na mnie.
-Nie zależy mi. -Wzruszyłam ramionami. Staliśmy chwilę w ciszy, było miło. W sumie to nie przeszkadzało mi to, że się nie odzywamy.
-Ariana, przepraszam.-Powiedział w pewnej chwili.
-Za co?-zdziwiłam się troszkę.
-Za to wtedy, w garderobie. Nie byłem sobą, ale odkąd poznałem ciebie czuję, że chcę się zmienić, pomóż mi. Sama twoja obecność tak na mnie działa, przy tobie mogę być sobą. Ariana, jestem przy tobie szczęśliwy, jak przy nikim innym..-Powiedział patrząc mi w oczy a ja? stałam tam jak idiotka jakaś i nie wiedziałam co powiedzieć. Chwilę po tym, słodkie, pełne usta Justina dotknęły moich i dopiero wtedy dotarło do mnie co się dzieje. Justin mnie pocałował.
Dopiero po chwili odwzajemniłam pocałunek, nie mogłam się oprzeć, mimo, że wiedziałam, że tak nie można. W sumie to jeśli chodzi o niego to nigdy nie mogę się oprzeć, co on takiego w sobie ma? No co?.
-Przepraszam, chyba nie powinniśmy. Co twój chłopak na to powie?-Powiedział smutno.
-Nie mam chłopaka, ale masz rację. Nie powinniśmy.-Spuściłam głowę i zła na siebie pobiegłam do klubu. W oczach miałam łzy, jednak starałam się, aby nikt tego nie zauważył. W toalecie poprawiłam makijaż i zadzwoniłam po taksówkę. Straciłam ochotę na zabawę.
Obudziłam się dość wcześnie, powoli wstałam do i udałam się do łazienki. Wykonałam poranną toaletę i ubrałam się. Na koniec zrobiłam delikatny makijaż i wróciłam do pokoju.
Usiadłam na jednym z foteli i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie chciałam GO widzieć, ale nie mogłam też siedzieć cały dzień w pokoju. Chociaż, w sumie czemu nie. O 16 musimy wyjeżdżać na lotnisko, a jest dopiero 10;38.
Zamówiłam śniadanie do pokoju i po chwili siedziałam przed telewizorem zajadając jajecznicę ze szczypiorkiem. Oglądałam różne programy, kilka komedii, seriali plotkarskich, a nawet bajki dla dzieci.
Skończyłam oglądać telewizję o 14, trochę się zasiedziałam, ale dobrze mi to zrobiło.
Wzięłam telefon do ręki i wyszłam na dwór, jednak, gdy zobaczyłam ilu paparazzich czeka przed budynkiem wróciłam z powrotem do środka. Miałam nadzieję, że uda mi się przejść ostatni raz do parku. Jednak wróciłam do pokoju i wybrałam numer Dantego.
~Hej, tęskniłeś?~zaśmiałam się.
~Oczywiście, co u Ciebie?~Zapytał.
~Sama nie wiem..~ Opowiedziałam chłopakowi o całej sytuacji związanej z Justinem.
Rozmawialiśmy ponad godzinę, Dante opowiadał mi jak sytuacja z Kevinem, co robi Mila i takie tam.
O 15:50 zeszłam z walizkami na dół i udaliśmy się na lotnisko.
-Ariana przepraszam za wczoraj..-Powiedział Justin i złapał mnie delikatnie za dłoń.
-Nie masz za co. Zapomnij o tym.-Zabrałam ją i spojrzałam w drugą stronę.
-Nie gniewaj się na mnie.-Powiedział cicho. Do końca jazdy go ignorowałam. A przynajmniej starałam się do ignorować.
Na lotnisku wszystko poszło sprawnie, przeszliśmy przez odprawę i wsiedliśmy do samolotu.
Niemal od razu założyłam słuchawki na uszy i włączyłam muzykę.
Gdy wysiedliśmy na lotnisku w Neshville na lotnisku było strasznie dużo paparazzich.
W sumie tak zablokowali nam przejście, że mieliśmy trudności z wydostaniem się z lotniska. Bardzo zdziwiło mnie to, że ciągle zadawali mi pytania odnośnie moich relacji z Justinem, związanych z trasą. Po prostu nie sądziłam, że będą chcieli rozmawiać ze mną, zwykłą nastolatką.
Po dłuższej chwili udało nam się przejść i pojechaliśmy pod hotel. Byłam bardzo zmęczona, więc od razu położyłam się do wygodnego łóżka i usnęłam.

Obudziłam się o 12, przez tą zmianę czasu trochę dłużej pospałam. Z tego co wiem próbę mieliśmy o 14, więc spokojnie miałam jeszcze trochę czasu. Udałam się do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności. Następnie się ubrałam, malować mi się zbytnio nie chciało, więc tylko wytuszowałam rzęsy i pomalowałam usta burgundową pomadką. W łazience spędziłam 40 minut, więc powolnym krokiem udałam się na dół, na śniadanko.
Jedząc sałatkę owocową zaczęłam przeglądać jedną z gazet kupioną w sklepiku hotelowym.
Jeden z artykułów mnie zaciekawił.
** Ariana Grande i Justin Bieber! Czy coś ich łączy?! **
westchnęłam cicho i zaczęłam czytać.
* Ariana Grande to młoda piosenkarka, która w ekstremalnie szybkim tempie stała się sławna, a stało się to za sprawą popularnego idola nastolatek Justina Biebera. Dziewczyna śpiewa jako support w trakcie jego trasy. Jednak zaczęły pojawiać się plotki, dotyczące ich relacji. Z naszych informacji jednak wynika, że łączą ich tylko relacje zawodowe, Ariana w jednym z wywiadów wyznała, że niezbyt lubi Jusa. Do tego Justin ostatnio widziany był na plaży w Miami z Kendall Jenner. *
Po przeczytaniu artykułu zrobiło mi się jakoś smutno, przypomniał mi się pocałunek i poczułam złość. W tym samym momencie podszedł do mnie chłopak.
-Możemy porozmawiać?-spytał cicho.
-Nie.-Spojrzałam i wyszłam z restauracji podając mu gazetę.

Wyszłam z hotelu i przeciskając się przez paparazzich wsiadłam do taksówki. Podałam adres areny i napisałam Scooterowi, że jadę taksówką.


12.05.2015 o godz. 18:03
Oczami Justina .

Gdy Ariana poprosiła mnie, żebym wyszedł udałem się do siebie do pokoju i szybko się przebrałem. Następnie wyszedłem z domu i wsiadłem do mojego kochanego Porsche. Może to dziwne, ale uwielbiam ten samochód.
Wybrałem dobrze znany mi kierunek, a dokładniej moim celem była stara, opuszczona kamienica na obrzeżach miasta. Tam spotykałem się z Lucasem "za starych czasów".A dokładniej półtorej roku temu.
-Luca! Jesteś tu?!-krzyknąłem.
-Oo Bieber, pojawiłeś się w końcu łaskawie?-Zaśmiał się.
-Wyjaśnij mi o co chodziło Brianowi, Carlosowi i Davidowi. Dlaczego grozili Arianie.Przecież uregulowaliśmy wszystko.-Powiedziałem wkurzony.
-Jak to grozili? Nie wiem o co Ci chodzi, kazałem im, żeby powiedzieli jej, albo tobie, żebyś się w końcu pokazał u kumpla.-zdziwił się.
-To wyjaśnij to z nimi.-Powiedziałem i oparłem plecami o brudną ścianę. Jak już się pewnie domyśliliście Lucas to mój kumpel, jest "szefem"..hmmm jakby to nazwać, gang to chyba zbyt duże słowo, może prędziej grupa? To chyba będzie odpowiednie. Więc Lucas jest szefem grupy
handlującej narkotykami, przewożeniem ich przez granice i takie tam. Co miałem z nim wspólnego? Uzależniłem się. Tak, kiedyś ćpałem. Może opowiem wam od początku.
Zaczęło się od mojego związku z Seleną, albo raczej ustawkozwiązku. Scoot, mój menadżer, uważając, że przyda mi się większy rozgłos zaaranżował mój związek z brunetką.
Na początku było super, z Sel naprawdę dobrze udawaliśmy. Wspólne gale, występy, wywiady zaczęły nas do siebie zbliżać, aż w końcu stało się. Zakochałem się. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Byliśmy nierozłączni, mogłem zrobić dla niej wszystko. Gdy zostaliśmy parą, byłem najszczęśliwszy na świecie. Aż pewnego dnia, zastałem ją z moim najlepszym przyjacielem z dzieciństwa Christianem w łóżku. Wyobrażacie sobie co wtedy czułem? Ktoś kogo kochałem najbardziej na świecie zdradził mnie, straciłem kobietę, straciłem przyjaciela, media zaczęły pisać o mnie najgorsze rzeczy, prawdę mówiąc nie miałem nikogo, aby z nim porozmawiać. Scoot był wściekły, że zerwałem z Seleną, a mama? Z nią nie odzywałem się od dłuższego czasu, ponieważ nie lubiła Seleny. Widzicie? Selena, Selena, Selena. To przez nią moje życie zmieniło się w piekło. Gdy spacerowałem załamany po parku, właśnie tym samym, w którym Ariana spotkała chłopaków, poznałem Lucasa. Zaczęliśmy rozmawiać, wygadałem się.
Był spoko typem, on pierwszy raz poczęstował mnie amfetaminą. I od tego się zaczęło, a trwało pół roku. Gdy Scoot zorientował się co się dzieje pomógł mi z tego wyjść, sam wiedziałem, że nie chcę brać. Jednak z Lucasem miałem dalej spoko kontakt.
No i koniec mojej jakże ciekawej opowieści.
-Napijesz się piwa?-zapytał Luca.
-Nie mogę, jestem autem.-Odpowiedziałem wzdychając.
-Też fakt, to opowiadaj coś się zmieniło u ciebie?-zaśmiał się. Ten człowiek zawsze się śmieje.
Naprawdę zawsze, nawet, gdy nie ma powodu.
-W sumie to nie, mam teraz trasę, same nudy. Mów lepiej co u ciebie.-Spytałem.
-Dominica jest w ciąży, także będę tatusiem, rzucam ten cały syf z dragami, w sumie dzisiaj miałem ostatni przewóz, mam normalną robotę i chyba w końcu mi się układa.-uśmiechnął się.
-Stary nawet nie wiesz jak się cieszę. Gratuluję dziecka, chłopak czy dziewczynka?-Zaśmiałem się. Fajnie, że mu się układa.
-Chłopak, nazwiemy go Justin.-zaczął się śmiać. A ja razem z nim.

[i]*Oczami Ariany*[/i]

Pół nocy nie mogłam spać, ponieważ myślałam o Justinie. A dokładniej myślałam czemu o nim myślę. Gdy w końcu usnęłam przyśnił mi się, ta noc była jedną z tych cięższych. Śniło mi się,
że jego słodkie, pełne usta dotykały moich, silne, męskie dłonie dotykały mojego ciała..
Ariana idiotko, przestań. "Słodkie, pełne usta?", "Silne, męskie dłonie?" Przecież ja go nawet nie znam! Rozumiem, może i wygląda jak Bóg seksu i najsłodsze ciacho na świecie, ale to nie powód, żeby o nim śnić.
Zwlekłam się powoli z łóżka i udałam do łazienki, była już 11;30 a na 14 miałam był na próbie na arenie. Mój pierwszy taki prawdziwy koncert. Jak nie umrę na zawał to będzie okej.
W łazience wzięłam szybki prysznic, umalowałam się i założyłam wygodny strój, w końcu to na razie tylko próba a koncert jest dopiero o 19, więc zdążę się wyszykować.
Z łazienki wyszłam o 12:30 i udałam się do restauracji zjeść śniadanie, gdzie spotkałam Justina.
-Ari, siadaj!-zawołał mnie a ja udałam się w jego stronę. Jakoś dziwnie się czułam w jego towarzystwie. To chyba po dzisiejszej nocy.
Zjedliśmy śniadanie w milczeniu, Jus miał naleśniki z musem malinowym, a ja kawę, sałatkę owocową i tosty na masełku. Przepyszne, naprawdę polecam. W półgodziny zjedliśmy dania i udałam się do swojego pokoju. Szybko wykręciłam numer Dantego i czekałam aż odbierze.
-Mała! Co u Ciebie?-Powiedział, gdy odebrał.
-Może być, tęsknię za wami. A u was jak? Mila grzeczna?-zapytałam.
-No pewnie, jak zawsze. Też tęsknimy. A Mila ciągle pyta kiedy wrócisz.-zesmucił się.
-Zobaczysz jak to szybko minie, ale muszę już kończyć bo jadę na próbę. Papa, ucałuj Milę, kocham!-Powiedziałam i w tej samej chwili do mojego pokoju wszedł Justin.
-Przepraszam, było otwarte, a Scooter już czeka na dole.-Powiedział jakoś dziwnie. Taki obojętny, zimny, a w jego oczach dostrzegłam smutek. No cóż, pewnie nie zdążył poderwać jeszcze żadnej laski. Wzięłam potrzebne rzeczy i pobiegłam na dół. Niedługo potem byłam już na arenie i zaczynaliśmy próbę.


Hej, dzisiaj taki krótszy rozdział, taki pół na pół z perspektywy Justina i Ariany, jak wam się podoba?:)
04.05.2015 o godz. 17:56
Gdy weszłam do salonu nagle samo zapaliło się światło i ludzie krzyknęli "Niespodzianka!"
Nagle podszedł do mnie Dante i mocno mnie przytulił.
-Niespodzianka mała.-ucałował mnie w policzek.
-Jezu, myślałam, że umrę na zawał, nie strasz mnie tak, ale dziękuję-uściskałam go.
Okazało się, że Dante razem z Zaynem zorganizowali pożegnalną imprezę niespodziankę.
I muszę przyznać, że im się udało. Przyszło naprawdę wiele osób, 5 osób ode mnie z byłej klasy z którymi zazwyczaj imprezowałam-Max, Kajtek, David, Maja i Kamila, była też Sara, chłopcy z One Direction, Dante, Kevin, Miley, Demi. Przywitałam się ze wszytkimi
i zaczęliśmy się bawić. Impreza naprawdę była fajna, urządziliśmy sobie karaoke, oglądaliśmy filmy i duuużo tańczyliśmy.Gdy już wszyscy pousypiali prawie przez trzy godziny gadałam z Dantem. Siedziałam wtulona w niego i rozmawialiśmy o przyszłości.
-Zaniosę cię do łóżka, musisz się wyspać.-Powiedział po 4 nad ranem. Kiwnęłam lekko głową i zaniósł mnie do łóżka. Ucałowałam lekko jego wargi na dobranoc i wygodnie
ułożyłam się na łóżku a on tylko lekko się zaśmiał.

Obudziłam się o 11 i powoli zwlekłam się z łóżka. Weszłam do łazienki i wykonałam to co
robię zazwyczaj, czyli wzięłam kąpiel, umyłam włosy i pomalowałam się.
W garderobie wybrałam sobie ubranie i je na siebie założyłam.
Zayn miał zawieść mnie na lotnisko o 17, więc dokładniej się spakowałam, sprawdziłam wszystko i zeszłam na dół zjeść śniadanie. Na dole spotkałam Dantego i Milę, wzięłam małą na kolanka i mocno przytuliłam.
-Będę za tobą tęsknić wiesz księżniczko?-spytałam.
-Wiem, ja za tobą też bardzo.-mocno mnie przytuliła.
-Obiecuję, że będę cię odwiedzać najczęściej jak się da.-uśmiechnęłam się.
Zjadłyśmy śniadanie a mała poszła się bawić. Z Dantem wyszliśmy na taras i usiedliśmy na trawie.
-Będę tęsknić, będziemy do siebie dzwonić?-zapytałam go.
-Ja też, pewnie, że tak. Jakby coś się działo to masz od razu dzwonić.-przytulił mnie mocno.
-Wiem, odwieziecie mnie na lotnisko?-Wtuliłam się w niego.
-Jasne, a idziemy coś obejrzeć?-zapytał a ja się zgodziłam.

O 16:45 zniosłam swoje rzeczy na dół i spakowałam je do samochodu Zayna, który już przyjechał.
-Nie chcę was zostawiać.-Powiedziałam smutna.
-Damy radę, a weźmiesz dla mnie autograf od Justina?-zapytała Mila.
-Pewnie słoneczko, a teraz siadaj do samochodu.-Powiedziałam.
Pojechaliśmy w stronę lotniska i tam się pożegnaliśmy.
Godzinę później byłam już w samolocie.
Założyłam słuchawki na uszy i puściłam muzykę, sama nie wiem, w którym momencie usnęłam.

-Ari wstawaj, wylądowaliśmy.-usłyszałam głos Biebera.
-Mhm, ok.-mruknęłam cicho i wysiedliśmy z samolotu. Na lotnisku było strasznie dużo fanów Justina. Delikatnie się uśmiechnęłam, gdy widziałam jak robi sobie z nimi zdjęcia.
-Ariana możemy prosić o autograf?-podeszło do mnie dwóch młodych chłopaków. Mieli może z 16 lat.
-Ode mnie? Jasne!-uśmiechnęłam się szeroko. Mocno ich przytuliłam i zawołał mnie Justin.
-Ariana chodź, scooter tam czeka.-powiedział. Pożeganłam się z chłopcami i poszłam za chłopakiem. Gdy odebraliśmy nasze bagaże pojechaliśmy do hotelu.
Pierwsze co zrobiłam to udałam się do łazienki, żeby odświeżyć się po podróży a następnie do
restauracji, aby zjeść jakiś posiłek.
Tak wogóle nawet nie powiedziałam wam gdzie jestem. Więc moi kochani, właśnie znajduję się
w Grand Beach Hotel w słonecznym Miami. Tu było naprawdę pięknie, no i gorąco.
Mimo, że byłam zmęczona po locie udałam się na dłuugi spacer. Mijałam wielu ludzi, kilku do mnie podeszło i poprosiło o autografy, co naprawdę mnie zdziwiło. Po ok.30 minutach doszłam
do parku i usiadłam na ławce. Po chwili zobaczyłam trójkę pijanych chłopaków idących drogą, albo raczej zataczających się. Mieli może ok.21 lat.

-Ej patrzcie chłopaki to ta lala od Biebera!-Krzyknął jeden a ja spojrzałam na nich.
-No faktycznie, ej maleńka, powiedz co tam u twojego kochasia?-stanęli przede mną.
-Spadajcie.-Powiedziałam i chciałam od nich odejść.
-Nie tak szybko malutka, powiedz mu, że albo się do nas odezwie albo jego laleczce stanie się
krzywda.-Powiedzieli a ja już nic nie rozumiałam. Wyrwałam się im i szybko pobiegłam w stronę hotelu. Od razu wbiegłam do swojego pokoju, gdzie był Justin.. chwilka a co on tu robi?
O co tu chodzi? Kim byli ci chłopacy? Oni znali się z Justinem? I co on robi u mnie w pokoju?
-Co ty tu robisz?-Powiedziałam, szczerze mówiąc byłam trochę przestraszona.
-Martwiliśmy się, wiesz, która jest godzina. Coś się stało? Cała się trzęsiesz. Ktoś cię zaczepiał?-Spytał i podszedł do mnie. Skąd on wiedział?
-Nie. Może tylko twoi koledzy. Wyjdź stąd.-Powiedziałam i poszłam szybko do łazienki. Umyłam się, przebrałam w piżamę i wyszłam. Chłopak dalej siedział na moim łóżku.
-Co tu jeszcze robisz?-wkurzyłam się.
-Jacy koledzy? Masz mi powiedzieć.-Spojrzał na mnie.
Westchnęłam cicho, wiedziałam, że nie da mi teraz spokoju, więc opowiedziałam mu wszystko.
-Ariana przepraszam, nie bój się, nie znam ich, byli pijani to pewnie dlatego.-Powiedział i mnie przytulił.

*Oczami Justina.*
Nie mogąc się powstrzymać mocną ją przytuliłem. Jednak dziewczyna mnie odepchnęła.
Okłamałem ją, wiedziałem kim są chłopacy, o których mówiła, ale nie chciałem, żeby wiedziała, to stare czasy, a przecież postanowiłem się zmienić.
Tylko czemu ona tak mnie olewa? Czy coś zrobiłem? Nigdy nie zrozumiem kobiet. Ale tą chcę zrozumieć.
Spojrzałem w jej piękne oczy i położyłem dłoń na jej policzku, spojrzała na mnie zdziwiona.
-Ari, na mojej imprezie normalnie gadaliśmy, co się stało?-zapytałem a ona spojrzała na mnie smutna. Po chwili opowiedziała mi wszystko a ja byłem wściekły. Ta dziewczyna to Alison, dziewczyna Christiana, a raczej jego była. Okazało się, że była z nim tylko po to, żeby mnie poderwać. Gdy powiedziałem jej wszystko spojrzała na mnie niepewnie.

*Oczami Ariany*
Nie wiedziałam co o tym myśleć. W mojej głowie kłębiło się zbyt dużo rzeczy. Chciałabym mu zaufać, ale nie umiem. Muszę to najpierw przemyśleć. Spojrzałam na niego niepewnie i spuściłam głowę.
-Justin zostaw mnie samą. Chcę iść spać.-Powiedziałam. Po chwili chłopak wyszedł z pokoju a ja położyłam się i łzy powoli zaczęły spływać po moich policzkach. Dlaczego on ma w sobie coś takiego, co mnie do niego przyciąga? Dlaczego nie mogę przestać o nim myśleć?....



Hej, dzisiaj taki krótki i moim zdaniem nudny rozdział, ale nie mogłam się wgl. skupić na pisaniu go :( Mam nadzieję, że wam się spodoba bardziej niż mi :)
Mam nadzieję, że wyrazicie swoją opinię w komentarzu :)
26.04.2015 o godz. 19:50
-Cześć Ariana, mogę wiedzieć co cię przekonało do zmiany decyzji?-uśmiechnął się.
-Przemyślałam wszystko, wyobraziłam sobie, że jeśli to się uda będę mogła jeszcze bardziej pomagać ludziom, będę miała więcej możliwości.-Powiedziałam, gdy byliśmy w salonie.
-Lubisz pomagać co? Słyszałam, że pomagasz w tych biedniejszych dzielnicach, twoi rodzice są napewno bardzo dumny. -Powiedział pijąc kawę.
- Nie mam rodziców, zginęli.-odpowiedziałam spuszczając wzrok.
-Bardzo mi przykro.Przepraszam, nie wiedziałem.-odstawił kawę.
-Nic się nie stało, a co do pomagania to kocham to. Nie ma w życiu nic lepszego.-zaśmiałam się.
-Widzę, że jesteś prawdziwą perełką. Rzadko spotykam takich ludzi jak ty i cieszę się, że podjęłaś tą współpracę. Trzeba teraz porozmawiać co do twoich tancerzy, jeśli chcesz to możesz wybrać ich sama, ale mogę też ja to zrobić. Pamiętaj, że ja jestem tu tylko po to, aby ci doradzać i planować koncerty, wywiady etc. Ale ostateczne decyzje podejmujesz ty.-Uśmiechnął się. Czułam, że to będzie owocna współpraca. On mimo, że jest starszy dobrze mnie rozumiał, opowiedziałam mu o całym planie, o pomocy o tym, że część pieniędzy, które zarobię będą szły na mój wolontariat i całkowicie mnie w tym poparł. -Mam dla ciebie świetną propozycję, nie wiem czy wiesz, ale Justin Bieber za 9 dni zaczyna swoją trasę i chciałbym, żebyś śpiewała jako jego support.-Powiedział a ja się skrzywiłam.
- Justin..? A będę musiała z nim gadać?-zapytałam skrzywiona.
-Pewnie, że nie. A co, nie lubisz go?-zaśmiał się.
-Nie przypadliśmy sobie do gustu.-uśmiechnęłam się.
-A mogę wiedzieć czemu?-spytał ciekawy.
-Powiedzmy, że nie chodzę do łóżka z pierwszym lepszym chłopakiem, a jemu się to nie spodobało.-Odpowiedziałam i nie drążyliśmy tematu. Ostatecznie zgodziłam się na jego
propozycję. Ustaliliśmy wszystko i podpisaliśmy umowę.
Gdy Scoot wyszedł byłam pełna energii, więc wzięłam kartkę i długopis i zaczęłam pisać słowa.
Piosenka skończona była w dwie godziny i co dziwne podobała mi się.
Pogadałam chwilę z Sarą i zaprosiłam do siebie Zayna by mu o wszystkim opowiedzieć.
W czasie, gdy czekałam na chłopaka zjadłam tosty i obejrzałam jakiś serial w telewizji.
Gdy usłyszałam dzwonek otworzyłam chłopakowi i poszliśmy do mnie.
Opowiedziałam mu o przyjeździe Scootera, pokazałam mu moje stare piosenki i powiedziałam o planach z trasą.
-Nie chcę znowu stracić z tobą kontaktu.-Powiedział smutno.
-Ja też tego nie chcę, może pojedziesz ze mną.-Spojrzałam na niego.
-Ari, wiesz, my za 2 tygodnie znowu jedziemy w trasę z chłopakami.-Powiedział i spuścił głowę.
-Ale obiecaj, że będziemy się widywać i dzwonić do siebie.-Miałam łzy w oczach, mimo, że
to było logiczne, że oni niedługo wyjeżdżają, w końcu mieli wolne prawie 4 tygodnie.
-Obiecuję, nie płacz.-Chłopak mocno mnie przytulił i pocałował w czoło. Nagle przypomniał
mi się słowa Harr'ego o tym, że on mnie kocha. Nie wiedziałam czy o to pytać, czy chcę
wiedzieć.
-Zayn, dziękuję, za wszystko.-Wtuliłam się w jego ramię.
-Nie masz za co mi dziękować, ja dziękuję. A teraz chodź, nie będziemy się smucić, trzeba
wykorzystać ten wolny czas. -Powiedział i pojechaliśmy na lody.
ydzień później.

Ten tydzień minął strasznie szybko, nawet się tego nie spodziewałam. Podpisałam kontrakt
z wytwórną płytową Island Records i 4 dni spędziłam nagrywając nowe piosenki.
Gotowych było już 5, a na płytę planowaliśmy dać 13. Przez resztę czasu załatwiałam wszystkie sprawy związane z moim wyjazdem czyli np. zatrudnienie opiekunki dla Mili, no i oczywiście
spędzałam z nią, Dantem i Zaynem każdą wolną chwilę. W tym Zayn ciągle był ze mną w
studio. Byłam mu wdzięczna, cały czas mnie wspierał.
Dziś miałam mój pierwszy w życiu wywiad. I to do tego na żywo. Jednak chłopak powiedział,
że pojedzie tam ze mną, więc przestałam się stresować.
Gdy już byliśmy na planie programu "Ellen Show", który był z resztą bardzo popularny przebrałam się w rzeczy, które przygotowała mi stylistka, którą postanowiłam zatrudnić
chociaż na początek a makijaż wykonała mi moja koleżanka, z którą chodziłam kiedyś do
szkoły. Wiedziałam, że makijaż od zawsze był jej pasją i że naprawdę umiała to robić,
więc zaproponowałam jej "pracę".
-Jak mała, stresujesz się?-zapytał Zayn.
-Nie, już teraz nie, chociaż i tak pewnie powiem coś głupiego.-zaśmiałam się.
-Spokojnie, mów po prostu co myślisz.-Uśmiechnął się.-Za dwie minuty wchodzisz.
Słyszałam jak Ellen zaczyna mnie zapowiadać, więc stanęłam w miejscu w którym wcześniej
mi wskazano i powoli podeszłam do kobiety. Pomachałam całej widowni i zaczęli klaskać.
Stanęłam na scenie i na samym początku zaprezentowałam w sumie moją pierwszą piosenkę "The Way", w sumie świetnie się bawiłam, ludzie na widowni też. Wyglądało
jakby się im podobało.
-Zacznijmy od początku, czyli od koncertu. Jak to się stało, że zaśpiewałaś u boku Zayna
Malika?-Zapytała.

-Z Zaynem znaliśmy się długo wcześniej, jednak gdy chłopcy wyjechali w trasę przestaliśmy
tak często rozmawiać. Pewien czas temu spotkałam Zayna, gdy kupywałam bilety na
koncert i zaczeliśmy rozmawiać. Zayn kiedyś chciał napisać ze mną piosenkę, ale się
nie zgodziłam, a teraz znowu mi to zaproponował i zgodziłam się, w końcu miał to być
koncert dobroczynny, nie sądziłam, że aż tak się to potoczy.-Opowiedziałam.
-czyli jak się potoczy?-Zaciekawiła się.
-Sądziłam, że zaśpiewam, wrócę do domu i będę sobie żyć jak tak jak zwykle. A okazało się, że jest inaczej. Na Afterparty po koncercie poznałam Scootera, który zaproponował mi współpracę, na początku odmówiłam, jednak następnego dnia, gdy już to przemyślałam
się zgodziłam. Ostatni tydzień spędziłam w wytwórni płytowej.-zaśmiałam się. Kobieta
zadała jeszcze kilka pytań.
-Jutro zaczynasz trasę z samym Justinem Bieberem, cieszysz się?-uśmiechnęłam się.
-Ja..w sumie to sama nie wiem. Nie przepadamy za sobą.-odwzajemniłam uśmiech.
-A to czemu?-spytała zdziwona.
-Powiedzmy, że mieliśmy okazję się poznać kilka dni przed koncertem, kiedy okazało się,
że jest moim sąsiadem i nie było to miłe poznanie.-Zaśmiałam się.
-A co cię łączy z Zaynem, który nie odstępuje cię na krok? Z resztą dziś też tu z tobą
przyjechał.-zaśmiała się.
-Zayn jest moim przyjacielem, oczywiście na tym samym miejscu co Dante. Tak, to prawda
nie odstępuje mnie na krok, jest przy mnie zawsze, wspiera mnie i pomaga odnaleźć
się w nowej sytuacji. Radzi co mam zrobić no i dba żebym nigdy się nie nudziła. Jest
naprawdę wyjątkowy.-Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.
- Z tego co mówisz wynika, że taki przyjaciel to skarb. Czyli rozumiem, że te plotki,
że jesteście zakochani w sobie to nic prawdziwego?-zapytała a ja potwierdziłam. Chwilę potem byłam już za kulisami i rozmawiałam z przyjacielem. Wsiedliśmy do samochodu
i pojechaliśmy do domu a następnie w miejsce mojego wolontariatu. Było mi smutno, że
teraz tak długo nie będę mogła ich wszystkich odwiedzać. Ale na szczęście będę mogła
ich wspierać finansowo. Mimo to, będę strasznie za nimi tęskniła, są dla mnie jak rodzina.
Wzięłam na rączki małego chłopczyna i uśmiechęłam się lekko.
-Gdzie twoja mamusia?-zapytałam.
-O tam.Ale nie wolno tam iść-powiedział cicho i wskazał ręką na budynek. Mimowolnie
udałam się w tamtym kierunku. Widok mnie zaszokował, jakiś facet bił właśnie młodą
kobietę a ona leżała cała we krwi i płakała. Postawiłam chłopca na ziemię, podbiegłam do
nich i odepchnęłam od niej faceta przez co sama dostałam z pięści w twarz, jednak Zayn
go obezwładnił i zadzwoniłam po policję i karetkę.
-Słyszysz mnie? Bardzo cię boli?-uklęknęłam obok kobiety.
-Tak, dziękuję ci. Mógł cię zabić, ale mi pomogłaś. Dziękuję.-spojrzała na mnie zapłakana.
-Nie bój się, już nic ci nie zrobi.-spojrzałam z nienawiścią na mężczyznę. Jakim potworem
trzeba być, żeby doprowadzić biedną, bezbronną kobietę do takiego stanu.
Po chwili przyjechała policja, a zaraz za nimi karetka, która zabrała kobietę. Pojechaliśmy
z nią samochodem i siedzieliśmy w szpitalu ok. godziny dopóki nie dowiedzieliśmy się
co z Mariką, lekarz powiedział, że tak się nazywa ta dziewczyna. Gdy miałam pewność, że
po wyjściu ze szpitala będzie miała dobrą opiekę i nie będzie musiała tam wracać.
Małego Kasjanka zabrała babcia, jak się okazało, jej córka została porwana właśnie przez
tego typa. Biedna dziewczyna, taka młoda, zaledwie 4 lata starsza ode mnie i przez 3 lata
była więziona przez tego okropnego człowieka. Porozmawiałam jeszcze chwilę ze starszą
kobietą i wróciłam z Zaynem do domu.
Gdy weszłam do środka wszędzie było ciemno, panowałam bardzo dziwna atmosfera.
Coś było nie tak, czułam to.

Hej, przepraszam, że tak długo czekaliście, ale teraz mam tak dużo nauki, że nie daję rady. Niby to tylko test gimnazjalny, ale stresuję się jakby miała to być co najmniej matura.
Mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba, liczę na szczere komentarze i dziękuję, za wszystkie, które dostałam <33
18.04.2015 o godz. 09:35
- Ari! Hej, czemu nie powiedziałaś, że tu będziesz?-usłyszałam głos Biebera.
Spojrzałam na niego i się wkurzyłam. Jeśli on myśli, że będę z nim normalnie gadać to się grubo myli.
-Bo to nie twój interes. Odwal się ode mnie.-Powiedziałam. Spojrzał na mnie zdziwiony.
Już chciał coś powiedzieć, ale odwróciłam się do niego tyłem i podeszłam do dziewczyn.
-To wy się znacie?-zdziwiła się Miley.
-Można tak powiedzieć. Niestety.-westchnęłam cicho. Pochwili zobaczyłam dzwieczynę, która podchodzi do Biebera. To ta sama dziewczyna, co była u niego w domu.
-Ej chodźcie zbieramy się na imprezę, trzeba uczcić koncert i świętować kilka dni wolnego.-zaśmiał się Zayn, który właśnie podszedł z chłopakami.
Wzieliśmy swoje rzeczy i wyszliśmy z hali. Wsiadłam do samochodu z chłopakiem i pojechaliśmy do klubu.
Świetnie się bawiliśymy, nie piliśmy zbyt dużo. Cały wieczór przesiedziałam z dziewczynami i Zaynem. Chłopaki znikneli gdzieś w klubie i podrywali jakieś laski. No tak, cali faceci.
W pewnym momencie podszedł do mnie jakiś mężczyzna.
-Cześć, jesteś Ariana prawda? Nazywam się Scooter Braun. Jestem managerem gwiazd i chciałbym wziąć cię pod swoje skrzydła-Zaśmiał się.
-Nie wiem czy nadaję się na gwiazdę.-odpowiedziałam mu.
-Oczywiście, że się nadajesz. Jesteś piękna, miła no i do tego bardzo utalentowana, widziałaś sama jak się wszystkim spodobałaś. Chciałem porozmawiać z tobą jeszcze przed koncertem, jednak nie zdążyłem. Zayn pokazywał mi filmiki z próby. Nie musisz od razu podejmować decyzji, poczekam. Ale masz wielką szansę na karierę.-Podał mi wizytówkę i uśmiechnął się. Pogadałam z nim jeszcze chwilę, był naprawdę miły i bardzo sympatyczny. Jednak jego propozycja bardzo mnie zdziwiła. I to wszystko sprawka Zayna. Pogadam z nim o tym w domu.
W tym czasie impreza trwała w najlepsze. Tańczyłam z Demi, kiedy poczułam, że ktoś mnie szturcha.
-Zatańczymy?-usłyszałam głos Justina.
-Nie.-Odpowiedziałam mu. Czemu on się do mnie przyczepił?
-Myślałem, że po naszej ostatniej rozmowie się zaprzyjaźnimy. Mówiłem ci, że chcę się dzięki tobie zmienić.-powiedział.
-Ludzie się nie zmieniają Bieber. Zwłaszcza tacy jak ty.-Powiedziałam i wkurzyłam się. Wyszłam z klubu i siadłam na murku przed nim.
-Ej o co chodzi między tobą a Justinem?-dosiadła się Demi.
Nie wiedziałam czy mogę jej o tym powiedzieć, ale w sumie czemu nie? Demi jest naprawdę fajną i pomocną dziewczyną.
Opowiedziałam jej o całej sytuacji a ona lekko mnie przytuliła.
-I najgorsze jest to, że myślałam, że on naprawdę się zmieni, a kiedy zobaczyłam tą dziewczynę..-westchnęłam cicho.
-Cały Justin, Miley jest jego przyjaciółką i mówi mi co on wyprawia. Ale on nie zawsze taki był.-uśmiechnęła się lekko.
-To co ja mam zrobić?-spytałam.
-Na razie go ignoruj, zobaczymy czy na prawdę się zmieni.-spojrzała na mnie. - A teraz chodź, potańczymy trochę.
W sumie to był bardzo dobry pomysł, niech się postara. Wróciłam do środka i zaczęłyśmy się bawić. Impreza skończyła się dopiero ok.3 w nocy.
Wróciłam do domu i szybko weszłam do łazienki, zmyłam makijaż i zdjęłam z siebie ubrania.
Nie miałam nawet siły szukać jakiejś piżamy, więc wzięłam jakąś zwykłą luźną koszulkę i wskoczyłam pod kołderkę.

Obudziłam się o 13, strasznie bolała mnie głowa. Nie piłam zbyt dużo, więc obstawiam, że to przez głośną muzykę. Z szafki wyjęłam proszki przeciwbólowe i połknęłam jeden. Powoli wstałam i udałam się do łazienki. Nalałam wody do wanny i już po chwili relaksowałam się w wypełnionej pianą wannie. Nałożyłam na twarz maseczkę i umyłam włosy. Po 30 minutach byłam już zupełnie orzeźwiona i czułam się zdecydowanie lepiej.
Ubrałam się i zeszłam na dół, na stole w kuchni leżała karteczka, której pisało : "Pewnie będziesz spać do późna, więc zaprowadziłem Milę do sąsiadki, a ja będę wieczorem. xoxo, Dante. PS: wpisz swoje imię i nazwisko w internet". Uśmiechnęłam się mimowolnie, jaki on kochany.
Zrobiłam sobie śniadanko i usiadłam w salonie przed telewizorem. Przełączałam kanały, kiedy nagle zobaczyłam swoje zdjęcie. Podgłośniłam i zaczęłam słuchać.

"Na wczorajszym koncercie dobroczynnym u boku znanego na całym świecie piosenkarza, członka zespołu "One Direction" pojawiła się piękna rudowłosa dziewczyna. Wiemy, że nazywa się ona Ariana Grande i mieszka na dzielnicy "Santa Teresa" w Rio de janeiro.
Niestety nie mieliśmy jeszcze okazji z nią porozmawiać, ale na pewno postaramy się nadrobić te straty. Dziewczyna ma naprawdę wielki talent, którego sama szczerze jej zazdroszczę.-zaśmiała się.-Wiemy również, że na after party po koncercie sam Scooter Braun zaproponował jej współpracę. To już chyba coś znaczy, prawda? Nie wiemy jaką decyzję podejmie Ariana, ale trzymamy za nią kciuki i wróżymy jej naprawdę wielką karierę!"-
Mówiła dość młoda i bardzo ładna blondynka. Byłam zdziwiona, nawet bardzo. Nie sądziłam, że będą mówić o mnie w telewizji. Szybko na laptopie wpisałam "Ariana Grande" i z niedowierzeniem czytałam. Byłam na każdej stronie plotkarskiej. Mimowolnie zaczęłam czytać komentarze czytelników, większość była zdecydowanie miła, gratulowali mi, życzyli szczęścia lub mówili, że mam talent i że chcą, abym rozwijała swoją "karierę". Ale zdarzały się komentarze typu "Dziwka, wykorzystała Zayna" , "Co za szmata, jak ona wygląda, nawet śpiewać nie umie". Nie przejmowałam się docinkami na temat mojego wyglądu czy głosu, jak to powiedziała ta kobieta w telewizji "Sam Scooter Braun zaproponował jej współpracę. To już chyba coś znaczy, prawda?", ale te, które mówiły, że wykorzystałam Zayna bolały i to bardzo. Oni nic nie wiedzieli, przecież to Zayn prosił, żebym z nim zaśpiewała. A teraz jak zwykle ja jestem "tą szmatą, która wykorzystała jego sławę".
Nie zależy mi na karierze, chciałam tylko pomóc chorym ludziom. Po dłuższej chwili spojrzałam na to inaczej, duużo więcej było tych pozytywnych komentarzy, do tego śpiew to moje marzenie, ta sytuacja może naprawdę może zmienić moje życie. Pomoże mi się rozwijać, poznam nowych ludzi, nowe miejsca i będę miała więcej możliwości. Będę mogła jeszcze bardziej wspierać ludzi potrzebujących. To co się zdarzyło, może być jedyną szansą, jedną na milion. Ja muszę spróbować. Jeśli się nie uda to trudno, raz się żyje. A jeśli się uda, będę najszczęśliwszą osobą na świecie. Pobiegłam szybko po torebkę, w której miałam wizytówkę Pana Brauna. Drżącymi dłońmi wypisałam numer i czekałam, aż odbierze.
- Scooter Braun, słucham?-usłyszałam jego głos.
-Dzień dobry, z tej strony Ariana Grande. Rozmawialiśmy wczoraj na after party i dał mi pan wizytówkę.-powiedziałam spokojnie, mimo, że w środku czułam się jak.. tego nawet nie da się opisać. Byłam zdenerwowana, szczęśliwa, zestresowana i podekscytowana jednocześnie.
-O cześć Ari. Słyszę, że jednak przemyślałaś moją propozycję.-zaśmiał się. Jak na taką gwiazdę, był bardzo miły i świetnie mi się z nim rozmawiało.
-Tak, chciałabym nawiązać współpracę, oczywiście jeśli to dalej aktualne.-powiedziałam pewnie.
-Oczywiście, że tak. To może podaj mi swój adres, wszystko uzgodnimy.-Odpowiedział mi.
- Santa Teresa 42, dziękuję za tą szansę.-uśmiechnęłam się.
-To ja ci dziękuję, będę za godzinkę.-rozłączył się. Szybko pobiegłam na górę, zrobiłam naprawdę delikatny makijaż, na twarz nałożyłam minimalną ilość podkładu, korektor pod oczy, puder i trochę różu. Na powiekach narysowałam równe kreski i wytuszowałam rzęsy. Włosy uczesałam w wysoką kitkę i spojrzałam w lustro. Było tak jak najbardziej lubiłam-naturalnie.
Miałam jeszcze ponad pół godziny, więc zadzwoniłam do Sary i jej o wszystkim opowiedziałam.
-Jeju ty to masz szczęście, naprawdę gratuluję. W czasie kiedy ty zaczynasz karierę ja siedzę z ojcem i się nudzę.-zaśmiała się.
- Chyba nie jest tak źle co? Już niedługo wracasz, pójdziemy na imprezę, wyrwiemy chłopaków i nieźle się zabawimy, co ty na to?-zaśmiałam się. Co jak co, ale imprezy to Sara lubiła.
-Boże kocham cię, zawsze wiesz jak mi poprawić humor.-ucieszyła się. W tej samej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Sara muszę kończyć, chyba Scooter przyjechał. Trzymaj kciuki, kocham, zadzwonię później.-powiedziałam i zakończyłam rozmowę. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam nikogo innego jak Pana Scootera Brauna.


Hej wam, i jak się podoba rozdział? Mi jakoś średnio, no ale wy to oceńcie :)
08.04.2015 o godz. 18:33
Posprzątałam pokój,zjadłam śniadanie i zostało mi tylko 15 minut. Dlaczego ten czas tak szybko leci? Jutro już jest koncert dobroczynny. Stresuję się, nawet bardzo. Mam nadzieję, że jakoś mi wyjdzie.
Usłyszałam jak Zayn podjeżdza pod dom i wyszłam po niego. Po drugiej stronie zobaczyłam Justina i Chrisa którzy grali w kosza. Cóz, pogadam z nim kiedy indziej.
- Hej piękna, jak żyjesz?-spytał Zayn.
- Hej hej, mogło być lepiej a ty?-uśmiechnęłam się.
- A dobrze, nie piłem zbyt dużo.-spojrzał na mnie. Prychnęłam cicho i poszliśmy do salonu. Gdzie była już Mila, ta to szybka jest.
-Cześć aniołku, głoda?-zapytałam.
-Tak. - spojrzała na mnie słodko.
- Pójdziemy ci coś zrobić.-złapałam chłopaka za rękę i zaciągnęłam do kuchni.
Zrobiliśmy jajecznicę, przy okazji kilka jajek wylądowało na podłodze i naszych ubraniach.
Jak zawsze było dużo śmiechu.
- Chodź, dam ci jakąś koszulkę Dantego.-Powiedziałam i poszliśmy na górę.
Wzięłam pierwszą lepszą koszulkę chłopaka i podałam ją Zaynowi. Gdy chłopak się przebierał spojrzałam na jego ciało. Był bardzo wysportowany. Aż miło się patrzyło.
- Gotowa na jutro?-zapytał mnie.
- Chyba tak, stresuję się.-Powiedziałam.
-Nie martw się, to normalne.-przytulił mnie lekko.
Spojrzałam na jego twarz i uśmiechnęłam się. Byłam mu wdzięczna, za to wsparcie i za to, że jest przy mnie.
- Zayn zaprowadzisz Milę do sąsiadki?Ja muszę coś jeszcze zrobić.-Powiedziałam.
-Pewnie, będę czekać na ciebie.-pocałował mnie w policzek.
Szybko ubrałam buty i wyszłam z domu. Chciałam pójść do Justina i podziękować mu za wczoraj.
Podeszłam do drzwi i myśląc co mu powiedzieć powoli podniosłam dłoń i nacisnęłam na dzwonek.Po chwili otworzyła mi jakaś dziewczyna. Miała długie czarne włosy, niebieskie oczy i była dość niska. Ubrana była w sam szlafrok. Pewnie jakaś znajoma Christiana.
-Cześć, ja do Justina.-uśmiechnęłam się.
Jus jeszcze śpi, wiesz wczoraj w nocy trochę pobalowaliśmy i odsypia biedaczek.-zaśmiała się.Coś zabolało mnie w środku, nie wiem czemu. Może po prostu było mi głupio.Dziewczyna patrzyła na mnie z wyższością. Chyba nie zostaniemy koleżankami..
-To przekaż mu, że byłam i że dziękuję, za wczoraj.-Spojrzałam na nią.
-Sądzę, że on nie ma ochoty tego słuchać, z tego co wiem on nie chce nawet z tobą gadać, więc zjeżdzaj stąd. Aha, i radzę ci uważać. Dla niego liczy się tylko seks, tak w sumie,dlatego był dla ciebie taki miły.-Powiedziała i zamknęła drzwi.Nie powiem zabolało mnie to. Sam fakt, że miał dziewczynę...stop! O czym ty myślisz? Przecież on cię nawet nie interesuje! Co z tego, że jest przystojny, uroczy i utalentowany, ale to dupek! Sama słyszałaś, zależało mu tylko na seksie!
Tak chce się bawić? No to proszę bardzo.
Wróciłam do Zayna i pojechaliśmy na próbę.
-Cześć wszystkim. To jest Ariana, z nią będę śpiewać.-Zapoznał mnie ze wszystkimi, jednak niestety ponad połowy nie zapamiętałam.
-Miło cię poznać, Zayn dużo o tobie mówił.-Powiedziała jakaś dziewczyna.
Po chwili rozmowy zaczęliśmy próby, było naprawdę świetnie. Wiedziałam, że dobrze zrobiłam zgadzając się na to. Próba trwała prawie do 19, ale bynajmniej miałam pewność, że pójdzie nam dobrze, a może nawet i świetnie. Pojechaliśmy do Zayna i przywitaliśmy się z chłopakami.
-Hej, dobrze, że jesteście. Robimy wieczór filmowy?-zapytał Niall.
-Pewnie, to może zrobię coś do jedzenia?-spytałam.
-Pomogę ci. -powiedział Harry i poszliśmy do kuchnii.
- Ari, wiem, że to może nie moja sprawa, ale co jest między tobą a Zaynem?-spytał.
-Nic, znaczy jest dla mnie bardzo ważny, w końcu jesteśmy przyjaciółmi.-uśmiechnęłam się.
-Wiesz, wydaje mi się, że to nie i jest tylko przyjaźń, znaczy on się tak zachowuje jakby się zakochał.-powiedział.
-To znaczy?-zaciekawiłam się.
-Ostatnio nie mówi o niczym innym tylko o tobie,nocami nie śpi, z tego co wiem napisał o tobie piosenkę, nie zachowuje się normalnie-powiedział.
-Zapewniam cię, że nic między nami nie ma.Porozmawiam z nim.-powiedziałam. Dokończyliśmy robić kanapki, wzieliśmy z szafki czipsy, zrobiliśmy popcorn i wyjeliśmy z lodówki kilka piw.
Zanieśliśmy to wszystko do salonu, gdzie chłopaki wybierali film.
-I macie coś?-zapytałam.
- "Egzorcyzmy Emily Rose" albo "Ludzka stonga".-Powiedział Louis.
-Serio? Horror?-skrzywiłam się.
-Tak!-powiedzieli wszyscy.
-To egzorcyzmy.-westchnęłam cicho.
Siedliśmy na kanapie i włączylismy film. Już po pierwszych 30 minutach miałam dość.
Wtuliłam się w ramię Zayna i zamknęłam oczy.
Chłopak mocno mnie przytulił i cicho się zaśmiał. Po jak dla mnie długich męczarniach film się skończył.
- To co ? Teraz ludzka stonga?-zaśmieli się.
-Błagam nie.-wtuliłam się mocniej w ramie chłopaka.
-To może ty wybierz.-uśmiechnął się Liam.Podeszłam do półki z filmami i wybrałam "3 metry nad niebem". Uwielbiałam ten film, jest tak romantyczny i wzruszający. Chłopaki nie byli zbyt zadowoleni, ale dali radę. Niall na końcu nawet się wzruszył!.
Później obejrzeliśmy jeszcze kilka filmów, było już grubo po 12 w nocy a my byliśmy po kilku piwach. Ja wypiłam tylko 3 i pół a chłopaki po 4.
-Ja już pójdę, albo zadzwonię po taksówkę.-powiedziałam
-Nie no co ty, zostań. Już późno.Pościelimy ci w pokoju gościnnym.-Powiedział Zayn.
-Nie chcę sprawiać kłopotów.-uśmiechnęłam się.
-Ty nigdy, chodź dam ci jakąś koszulkę.-uśmiechnął się również.
Zadzwoniłam jeszcze do Dantego i powiedziałam, że nie wrócę na noc.
Zayn dał mi swoją koszulkę, żebym mogła się w nią przebrać i pokazał mi pokój i "moją" łazienkę.
Obudziłam się o 7:33, powoli wstałam z łóżka i udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, uczesałam włosy, nie miałam przy sobie kosmetyczki, więc nie mogłam się pomalować, ale nie wyglądałam tak źle. Wyszłam z łazienki i poszłam na dół zrobić jeść chłopakom. Zrobiłam ciasto na naleśniki i usmażyłam duużą porcję, pół posmarowałam nutellą, a pół dżemem jagodowym.
Na blacie znalazłam świeże owoce, więc pokroiłam truskawki, banana i brzoskwinię i udekorowałam jedzonko. Chwilkę potem do kuchni wbiegli faceci.
-Mmm, co tak pięknie pachnie?-uśmiechnął się Liam.
-Naleśniki z dżemem, nutellą i owocami.-zaśmiałam cię.
-Jezu Ari, kocham cię, wyjdź za mnie, albo zamieszkaj z nami.-Powiedział Niall i dorwał się do jedzenia. Wow, czyli jednak jest żarłokiem.
Zjedliśmy szybko śniadanie i posprzątaliśmy po sobie. Była już 9, a na 13 mieliśmy być już na koncercie, który zaczynał się o 14:30,jednak wcześniej mieliśmy mieć próbę.
Zayn odwiózł mnie do domu i powiedział, że będzie o 12:40. Mimowolnie spojrzałam na dom naprzeciwko. Justin leżał na leżaku przed domem, a gdy mnie zobaczył uśmiechnął się i pomachał mi. Pokazałam mu w odpowiedzi środkowy palec i weszłam do domu.
-Hej mała. Jak wieczór?-powiedział i uścisnął mnie Dante.
-Dobrze, zmusili mnie do obejrzenia horroru. A u Ciebie?-spojrzałam na niego.
-Kevin u mnie był..-zarumienił się lekko. Jeju jaki on słodki.
-Mam nadzieję, że byliście grzeczni?-zaśmiałam się.
-Oczywiście. Dzisiaj jest koncert?-zapytał.
-Tak, o 14:30. Przyjdziesz z Milą?-Uśmiechnęłam się. Potrzebowałam jego wsparcia, strasznie się stresowałam.
-Pewnie księżniczko.-pocałował mnie lekko w czoło.
-Lecę się przyszykować.-powiedziałam i pobiegłam na górę.
Pierwsze co zrobiłam to weszłam do łazienki i nalałam wody do wanny i dodałam do niej płynu do kąpieli, aby powstała piana. Włączyłam sobie piosenki, aby się uspokoić i weszłam do wanny.
Na twarz nałożyłam maseczkę i relaksowałam się tak może ok.30 minut. Następnie umyłam włosy szamponem o zapachu arbuza i wyszłam z wanny. Ciało wytarłam w puszysty biały ręcznik i założyłam na siebie szlafrok. Wysuszyłam dokładnie włosy i delikatnie je pofalowałam od połowy i związałam w wysoki kucyk. Mój makijaż był dość zwyczajny, jasnobrązowy perłowy cień na powiekę, kreska i tusz do rzęs i do tego ciemnoczerwona szminka. Nie lubię mieć na sobie zbyt dużo tapety. Wyszłam do garderoby i zaczęłam szukać jakiejś odpowiedniej sukienki.
W końcu znalazłam taką. Pomalowałam szybko paznokcie na matowy czarny kolor. Dobrałam dodatki i ubrałam sukienkę. Do przyjazdu Zayna zostało mi jeszcze 15 minut, więc pobiegłam do garderoby poszukać jakiś butów. Po 5 minutach zdecydowałam się na szpilki na platformie. Do torebki schowałam telefon, chusteczki i okulary przeciwsłoneczne, bo na dworze mocno świeciło słońce. Zeszłam na dół i usłyszałam dzwonek do drzwi. Założyłam okulary, pożegnałam się z Dantem i pojechaliśmy z Zaynem na miejsce.
-Boję się.-Powiedziałam wysiadając z samochodu.
-Spokojnie, damy radę.-uśmiechnął się i mocno mnie przytulił.
-A jak coś zepsuję? Zapomnę tekstu? Zrobię z siebie idiotkę.-Zaczęłam panikować.
-Nie myśl tak nawet, przecież ćwiczyliśmy. Wyjdzie świetnie.-uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek.
Wiedziałam, że miał rację. Jestem po prostu przewrażliwiona. Poszliśmy do ekipy i przywitaliśmy się ze wszystkimi. Po dłuższej chwili zrobiliśmy szybką próbę i zaczęły przyjeżdżać inne gwiazdy, które miały wystąpić. Poznałam wiele cudownych osób, między innymi Miley Cyrus i Demi Lovato, bardzo się polubiłyśmy. Dziewczyny były bardzo miłe i uspokoiły mnie, żebym się nie stresowała. Wkrótce potem, zaczął się koncert. Na widowni było strasznie dużo ludzi, na początku się stresowałam, ale później zaczęłam się świetnie bawić. Zaśpiewaliśmy z Zaynem naszą piosenkę, a na końcu mocno się przytuliliśmy. Widowni bardzo się podobało, chyba mogłabym się przyzwyczaić. Gdy zeszłam ze sceny usłyszałam jak ktoś mnie woła.



Hej wszystkim, w końcu wstawiam kolejny rozdział, jak wam się podoba? Niestety był pisany na szybko, ponieważ miałam dużo zajęć związanych ze świętami.
[/[b]Właśnie chciałabym życzyć wam wesołych świąt i mokrego dyngusa[/b]i],którego niestety ja nie mogę obchodzić bo za oknem śnieg pada xd Liczę na szczere komentarze :)
05.04.2015 o godz. 14:17
Wstałam o godzinie 9, wzięłam laptop do łóżka i wpisałam w wyszukiwarkę "Zayn Malik", byłam ciekawa o co im wszystkim chodzi. Najpierw ta kobieta, potem Dante.
Już jako pierwsze wyświetlił się artykuł, który miał ciekawą nazwę.
"Zayn Malik i jego nowa dziewczyna? Zdjęcia szczęśliwych zakochanych!". Włączyłam artykuł i z niedowierzeniem czytałam.
"Jeden z członków znanego zespołu One Direction-Zayn Malik widziany ostatnio był z piękną rudowłosą dziewczyną, z naszych ustaleń wynika, że to Ariana Granda, z którą gwiazdor przyjaźnił się jakiś czas temu. Para została widziana na spacerze, a następnego dnia na zakupach i obiedzie w restauracji, ciągle się śmieli i żartowali. Wyglądali na bardzo zakochanych! A co na to była dziewczyna Zayna - Perrie? Jeszcze nie znamy jej zdania. Śledźcie nas, nowe wiadomości będą dodawane na bieżąco!"

Pod artykułem były nasze zdjęcia. Dobra, to chyba trochę przesada.
Ale nie mam zamiaru się przejmować, ja i moi znajomi znaliśmy prawdę i to się liczyło najbardziej. Nagle zadzwonił mój telefon, spojrzałam na wyświetlacz, to była Sara.
-Co tam lala?-zapytałam.
-Hej, czemu się nie pochwaliłaś?-zaśmiała się.
- Oj daj spokój, to nie prawda.-zaczęłam się śmiać.
- Na pewno? A jak koncert?-zapytała.
-Na pewno, szkoda gadać. Spotkamy się to ci opowiem.-Powiedziałam.
-To dopiero za 2 tygodnie, właśnie lecę do Los Angeles.-powiedziała smutna.
-Ale jak to? Nic mi nie mówiłaś!-Zdziwiłam się.
-Po prostu, dopiero wieczorem się dowiedziałam, że ojciec mnie zabiera.-Odpowiedziała.
-Mogłaś mi dać znać, pożegnałybyśmy się.-powiedziałam smutno.
-Wiem, ale nie lubię się żegnać-Odpowiedziała.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, opowiedziałam jej o planach z koncertem, o nowej piosence.
Przyjaciółka poparła moją decyzję i bardzo się ucieszyła. Później niestety musiałam kończyć, ponieważ była już 10, a o 11 miał być Zayn.
Udałam się do łazienki, umyłam się, włosy związałam w wysoką kitkę i pomalowałam się jak zazwyczaj. Po 45 minutach byłam gotowa, Dante miał dzisiaj wolne, więc zadzwoniłam do sąsiadki, że dzisiaj nie przyprowadzę Mili i zjadłam szybko kanapkę.
Usłyszałam dzwonek do drzwi i poszłam je otworzyć.
-Hej , gotowa?-Powiedział Zayn i dał mi buziaka w policzek.
-Pewnie, możemy jechać.-Odpowiedziałam. Krzyknęłam, że wychodzę i pojechaliśmy do niego.
W sumie trochę się denerwowałam, nie znałam chłopaków i bałam się, że mnie nie polubią, a w końcu przyjaźnię się Zaynem.
-Jesteśmy!-powiedział chłopak wchodząc do mieszkania.
- Oo pokaż nam ją! -krzyknęli wszyscy a ja się przestraszyłam i schowałam za chłopakiem.
-Ej bo ją przestraszyliście.-zaczął się śmiać.
Wyszłam za chłopaka i uśmiechnęłam się.
-To jest Ariana, a to są moi kumple, Liam, Louis, Harry i Niall.-Przedstawił nas sobie.
-Cześć miło cię poznać, Zayn dużo o tobie mówił.-uśmiechnął się Harry.
-Cześć, i nawzajem.-odwzajemniłam uśmiech.
-Dobra, my idziemy do mnie, mamy dużo pracy.-Powiedział i poszliśmy do jego pokoju.
Siadłam sobie na jego łóżku a on poszedł zrobić herbatę. Dokładnie rozejrzałam się po pokoju, był bardzo ładny, skromny ale spodobał mi się. Gdy chłopak wrócił zabraliśmy się do pracy, w sumie było bardzo zabawnie, śmieliśmy się i mieliśmy masę pomysłów. 3 godziny później piosenka była gotowa, była naprawdę piękna.
-Wow, jestem z nas dumny.-Powiedział. Leżeliśmy sobie na łóżku, powiedzmy, że pisanie piosenki naprawdę potrafi zmęczyć. -Masz ochotę coś zjeść?
-Nie dziękuję. Zayn nie przeszkadza ci to co o nas piszą?Przecież to same kłamstwa.-Powiedziałam.
-Jestem przyzwyczajony, takie uroki kariery. ty też przyzwyczaisz się.-Powiedział smutno.
-Chyba będę musiała, jeśli mamy dalej się przyjaźnić.-zaśmiałam się.
-Dobra, mamy w sumie jeszcze całe popołudnie. Co robimy? Chyba, że chcesz się już ode mnie uwolnić.-odpowiedział mi uśmiechem.
-Jasne, że nie. Może pojedziemy do mnie? Albo mam pomysł.-Opowiedziałam Zaynowi czym się zajmuję, jeśli chodzi o wolontariat i powiedział, że z chęcią ze mną tam pojedzie.
Byłam naprawdę szczęśliwa, nie było mnie tam już prawie tydzień.
Pojechaliśmy pod dom, wzięłam potrzebne rzeczy i po drodze zrobiliśmy jeszcze zakupy.
Miejsce prawie wcale się nie zmieniło, ludzie pytali mnie o Milę i Dantego, powiedziałam, że wszystko u nich okej. Dzieciaki miały straszną radochę, gdy zobaczyły Zayna.
Godzinę później wracaliśmy już do domu.
-Jeju widziałeś radość tych dzieci? Ich szczere uśmiechy?Dawno nie były tak szczęśliwe.-uśmiechnęłam się.
-Ari jesteś aniołem, to jak pomagasz tym ludziom, tym dzieciom jest wręcz nie do opisania.
To jak cieszysz się, gdy widzisz, że są szczęśliwe. Podziwiam cię i też chcę im jakoś pomóc.-Powiedział.
-Nie robię tego dla pochwał, kocham tych ludzi jakby to była moja rodzina. Po prostu tak zostałam wychowana.-spojrzałam na niego.
-Wiem, twoi rodzice na pewno byli by dumni.-uśmiechnął się.
Pojechaliśmy pod mój dom, była dopiero 17 a ja nie miałam pojęcia co możemy porobić.
Gdy weszliśmy do domu zobaczyłam Dantego bawiącego się z siostrą. Przedstawiłam sobie chłopaków.
-Idź się szykuj, idziemy na imprezę.-uśmiechnął się do mnie.
-Jak to?-zdziwiłam się.
-Nowy sąsiad nas zaprosił. Ty Zayn też pójdziesz nie?-spytał chłopaka.-No nie wiem czy mogę.-uśmiechnął się.
-Jasne, że idzie, jako osoba towarzysząca.-pokazałam mu ząbki. W końcu ustaliliśmy, że Zayn przyjedzie do nas o 18:45 bo mieliśmy być tam na 19. Od razu pobiegłam na górę, weszłam do łazienki, wzięłam kąpiel, ciało posmarowałam balsamem o zapachu czekolady, następnie założyłam bieliznę, zrobiłam makijaż i uczesałam się. Wyszłam z łazienki i zaczęłam szukać w garderobie jakiegoś stroju. Po 15 minutach zdecydowałam się na ten.
Zdążyłam jeszcze tylko zejść na dół i zjeść coś pożywniejszego niż jedna kanapka.
Dante zdążył już zaprowadzić Milę do sąsiadki, którą oczywiście powiadomił wcześniej.
Gdy przyjechał Zayn udaliśmy się na imprezę, w sumie na drugą stronę jezdni.
Dom był trochę większy od mojego, jednak widać było, że jest bardziej "ekskluzywny".
Przed domem był wielki basen, niedaleko niego trampolina.
Weszliśmy bez pukania, w sumie i tak mieliśmy wątpliwości, że ktoś nas usłyszy. Impreza
dopiero się rozpoczynała, ale muzyka była bardzo głośna. Poszliśmy usiąść na jednej z kanap ustawionej pod ścianą. Pomieszczenie było naprawdę duże. Po około pół godzinie impreza się strasznie rozkręciła. Wyszłam do kuchni w poszukiwaniu jakiś drinków, w sumie to był już chyba trzeci, ewentualnie czwarty. Rzadko piję, jednak raz na jakiś czas sobie pozwolę, z resztą wątpię, żeby ktoś jutro pamiętał co robił. Wyszłam na taras i nagle zobaczyłam, że ktoś leży na trawie. Podbiegłam do tej osoby i zobaczyłam, że to.. Justin? A co on tu do cholery robi?
-Śledzisz mnie czy co? Wszystko w porządku?-Spytałam mimowolnie. Ja i ten mój matczyny instynkt.
-Co? Oh.. nie. Tak wszystko w porządku tylko staram się odizolować od alkoholu. -Spojrzał na mojego drinka.
- Czemu?-Spytałam. Sama nie wiem czemu jeszcze z nim tam siedziałam, może po prostu byłam ciekawa czemu on jako jedyny na tej imprezie nie jest jeszcze pijany? a może to właśnie przez alkohol?
-Nie chcę pić. Po tych twoich słowach w garderobie wszystko sobie przemyślałem.-powiedział. Strasznie mnie zaskoczył, chociaż sama nie wiem czy mu wierzyć.
-To po co przyszedłeś na tą imprezę?-spytałam pijąc następnego drinka.
-Bo tu mieszkam, kupiłem ten dom i wprowadziłem się razem z Chrisem, on zorganizował imprezę.-odpowiedział.
-Jezu co. proszę nie, nie chcę mieć cię za sąsiada..-zaśmiałam się, teraz było już na prawdę widać, że jestem pijana. Kręciło mi się w głowie, chciało mi się spać.
-Miło mi, wiesz, może chodź odprowadzę cię do domu.-Powiedział smutny i pomógł mi wstać, jednak na darmo, ponieważ znowu osunęłam się na ziemię.
*Oczami Justina*
Ona była taka piękna, mimo, że była pijana i śmierdziała wódą.
Przy niej czułem się jak dawnej, mogłem być sobą. Od tamtego koncertu dużo myślałem
ona miała rację, krzywdziłem swoich fanów, a wtedy w garderobie przesadziłem.
Gdy zobaczyłem jak osuwa się na ziemię szybko ją złapałem i wziąłem na ręce.
-To gdzie mieszkasz sąsiadko?-zaśmiałem się.
-Naprzeciwko.-wymruczała cicho i schowała twarz w moją szyję. Co nie powiem, było całkiem urocze.
Zaniosłem ją do domu, klucze wyjąłem z jej torebki i postawiłem ją w przedpokoju.
- Justin..-powiedziała ledwo przytomna.
- Co jest?-spojrzałem na nią powoli prowadząc ją na górę.
-Dziękuję.-powiedziała całując mnie w kącik ust. Wiedziałem, że robi to tylko dlatego, że jest pijana. Że jutro i tak nic nie będzie pamiętać.
-Nie ma za co, śpij.-Położyłem ją w pokoju z tabliczką, na której pisało "Ariana".
-Przytul mnie.-wstała z łóżka i mocno mnie objęła. Delikatnie odsunąłem ją od siebie i położyłem do łóżka. Poczekałem aż zaśnie i wyszedłem do siebie. Udałem się od razu do swojego pokoju i znów zacząłem o niej myśleć. Wiem, może to chore, ale przez ten jeden wieczór, przez nią znowu chciałem być jak na początku mojej kariery. Nie wiedziałem czy to możliwe, ale postanowiłem spróbować.

Obudziłam się po 10, strasznie bolała mnie głowa. Gdy przypomniałam sobie co robiłam wczorajszego wieczoru mimowolnie złapałam się za głowę. "Jezu jak ja mu się na oczy pokażę.."-kilka razy przeszło mi przez głowę. Trudno się mówi, już nie będę tyle pić. Chyba.
Z drugiej strony strasznie mnie dziwni jego zachowanie, może nie jest taki jak myślałam?
Odprowadził mnie tu, mimo, że powiedziałam, że chcę żeby został to to zignorował. Cóż, będę musiała z nim porozmawiać i podziękować.
Wstałam z łóżka i poszłam się umyć. Zmyłam wczorajszy makijaż i zrobiłam nowy.
Gdy skończyłam wyszłam z pokoju i wzięłam do ręki telefon, miałam 15 nieodebranych połączeń i 20 sms. Kilka było od Dantego, ale większość od Zayna.
Szybko oddzwoniłam do chłopaka i wyjaśniłam co się stało. Umówiliśmy się, żeby Zayn był u mnie za godzinę.

Cześć wam, jak podoba się rozdział? Liczę na szczere komentarze i bardzo dziękuję, za wszystkie, one na prawdę bardzo motywują ;)
Aha, no właśnie. na dole zostawiam wam filmik dotyczący opowiadania, który zrobiłam. Jest to mój pierwszy film, więc mam nadzieję, że wam się spodoba :))
31.03.2015 o godz. 19:39
Następnego dnia wstałam o 9, zauważyłam, że zrobił się ze mnie straszny leń, kiedyś wstawałam o 7 lub 8, a teraz tak długo śpię. No cóż, w sumie należy mi się. Sara już poszła do domu, więc zwlekłam się z łóżka udałam się do łazienki, umyłam się, ubrałam i pomalowałam.
Zeszłam na dół, w salonie siedziała Mila, ciągle była w piżamie. Zupełnie zapomniałam, że Dante zaczyna dziś pracę, chyba będę musiała wynająć jakąś opiekunkę, ponieważ sama nie zawsze będę mogła się nią zająć. Mogłabym spytać pani Smith, sąsiadki, która ma córkę w wieku Mili i nie pracuje. Jednak może najpierw zapytam małą co o tym sądzi.
-Cześć skarbie. Co robisz?-uśmiechnęłam się.
-Oglądam bajkę, obejrzysz ze mną?-spytała.
- Pewnie, wiesz mam do ciebie pytanie. Wiesz, że Dante zaczął chodzić do pracy, ja też mam dużo spraw, a nie wydaje mi się, że chciałoby ci się wszędzie ze mną chodzić. Pomyślałam, że może chciałabyś spędzać trochę czasu u Pani Smith, ma córkę Dianę w twoim wieku. Chyba się poznałyście.-zapytałam.
- Oczywiście, to cudowny pomysł, Diana jest bardzo miła. I nie obraś się na mnie, ale chyba jestem za mała, żeby spędzać czas z twoimi znajomymi.-Uśmiechnęła się słodko.
- Właśnie tak sądziłam, to pójdę zadzwonić do niej.-wstałam z kanapy i wybrałam numer sąsiadki. Wyjaśniłam o co chodzi, a kobieta oczywiście zgodziła się być "nianią" Mili, szczególnie, że dziewczynki bardzo się lubią.
- Wszystko ustalone, zaprowadzę cię do niej o 11. ale masz być grzeczna i miła dobrze? Ja pójdę zrobić ci coś do jedzenia.-zaśmiałam się.
- Pewnie, dziękuję. -spojrzała na mnie i skupiła się na bajce.
To takie złote dziecko, miła, uprzejma, kulturalna i taka grzeczna. Chciałabym mieć kiedyś taką córeczkę jak ona. No może nie w najbliższym czasie, ale za kilka lat..
Dobra, koniec tych rozmyślań, trzeba dziecku zrobić jeść.
Nastawiłam zapiekanki i po chwili siedziałyśmy razem przed telewizorem i zajadałyśmy.
- Ari czy Dante jest twoim chłopakiem?- zapytała słodko.
- Nie głuptasku, czemu o to pytasz?-zdziwiłam się.
- Bo widziałam jak cię psytulał, a jak chłopak psytula dziewczynę to znaczy, że ją kocha.-spojrzała na mnie uważnie.
- Nie zawsze skarbie, wiesz, to może wydawać się skomplikowane, ale twój brat nie może mnie kochać, jakby ci to powiedzieć, Dante bardziej zwraca uwagę na chłopców.-starałam się jej wytłumaczyć.
-Dante jest gejem?-zdziwiła się. Boże, ja w jej wieku nawet nie wiedziałam kto to jest "gej".
- Homoseksualistą, ale wiesz, że to nic złego i każdego trzeba szanować, bez względu na to jakiej jest orientacji, czy pochodzenia?-wyłączyłam telewizor.
- Pewnie, że wiem! Bardzio kocham Dantego i go szanuje!-oburzyła się. To wyglądało tak słodko.
- Uciekaj się lepiej ubierać, zaprowadzę cię do Diany.-zaśmiałam się.
Zaprowadziłam Milę do pani Smith i sama pojechałam na miasto. Musiałam kupić bilety na jutrzejszy koncert Justina. Boże nie wierzę, że ja tam idę.
- Dzień dobry, poproszę dwa bilety na jutrzejszy koncert Justina Biebera najlepiej VIP, i wejściówki za kulisy.-Powiedziałam do drobnej blondynki. Dziewczyna sprzedała mi bilety i odeszłam od kasy.
- No nieźle, idziesz na koncert Justina?-Usłyszałam czyjś głos, to był Zayn.
Kiedyś poznaliśmy się na imprezie, mamy spoko kontakt, ale ostatnio rzadziej się spotykamy.
- Niestety, obiecałam młodszej siostrze kumpla taki prezent na urodziny, ona go kocha.A ty co tu robisz?-zapytałam go.
- Zrobiliśmy sobie małą przerwę, trasa się skończyła, mamy tu tylko jeden koncert dobroczynny, w końcu każdy potrzebuje wakacji. Może się przejdziemy i porozmawiamy?-zapytał.
- No pewnie. Tyle się nie widzieliśmy.-Powiedziałam. Szliśmy w stronę plaży i długo gadaliśmy.
Opowiedziałam mu o Dante, o Mili, o wszystkim co się w sumie działo. A on mi o swoim rozstaniu z Perrie, o trasie, mówił co u chłopaków.
- Ariana, pamiętasz, kiedyś poprosiłem cię, żebyś napisała ze mną piosenkę, miałaś to przemyśleć.-powiedział, gdy siedzieliśmy na plaży.
-Wiesz, nie wiem czy to dobry pomysł. - Spojrzałam na niego.
- To świetny pomysł, zaśpiewamy ją wspólnie na koncercie dobroczynnym! Na pewno się spodoba.-Ucieszył się.
- No ale wiesz, że nie chcę, żeby później gadali, że wykorzystuję cię dla sławy i w ogóle.-nie byłam zbyt przekonana do jego pomysłu. Ja jako piosenkarka? Fakt kochałam występować na scenie, śpiewać i tańczyć, ale nigdy nie sądziłam, że marzenia się spełniają. Pomyślałam na chwilę o rodzicach, oni na pewno namawiali by mnie, żebym goniła za marzeniami i się zgodziła.
Wiedzieli, że kocham śpiew, scena ciągnęła mnie do siebie od dziecka.
- Wiesz, no cóż, raz się żyję, spróbuję. Kiedy jest ten koncert?-zapytałam.
- W sobotę, wiem to mało czasu, ale połowę piosenki już mam, umówimy się na czwartek i ją skończymy a potem tylko próby co ty na to?-był wyraźnie ucieszony.
- Pewnie a co z chłopakami?-Spytałam.
- Każdy ma śpiewać oddzielnie, a dopiero na końcu mamy wspólny występ. Louis śpiewa z Ashley, Liam z Demi Lovato a Harry z Miley, a ja z tobą, będzie świetnie, zobacz ilu osobom pomożemy!- Cieszył się jak dziecko. Zayn to był taki wariat, wyglądał na niegrzecznego chłopca w tak naprawdę był takim potulnym kocurkiem, był miły, troskliwy, uroczy, ale miał swoje humorki.
- Dobrze dobrze wariacie, też się cieszę, ale muszę już iść, odprowadzisz mnie?-zapytałam.
-Oczywiście, nie puściłbym cię samej.-Zaśmiał się.
Po drodze Zayn opowiedział mi, że piosenka jest o zakochanych, dokładniej o dziewczynie, która
była chora i o chłopaku, który ją wspierał. Chłopak świetnie dobrał tekst piosenki do koncertu, ponieważ pieniądze z niego miały iść właśnie na fundację wspierającą osoby ciężko chore.
Gdy dochodziliśmy do mojego domu zauważyłam, że na przeciwko ktoś się wprowadza,
cóż w sumie ten dom od dawna była na sprzedaż, ale był bardzo drogi. Nie zauważyłam nikogo na podwórku, trudno, na pewno przyjdę się przywitać, ale może pojutrze, nie będę nachodzić nikogo w pierwszym dniu przeprowadzki, na pewno mają wiele spraw na głowie.
- To ja już będę uciekał, to w czwartek o 12? Przyjadę po ciebie.-uśmiechnął się.
-Pewnie, będę czekać-wymieniliśmy się jeszcze numerami telefonów i poszłam do domu.
Ugotowałam obiad, odebrałam Milę i w końcu wrócił Dante.
- I jak w pracy?-spytałam.
- Świetnie, wspaniała atmosfera, cudowni ludzie.-uśmiechnął się. Coś się za tym uśmiechem kryło.
- Coś jeszcze?-zapytałam.
- Na razie nic pewnego, powiedz lepiej co u ciebie.-odparł wymijająco. Opowiedziałam mu o spotkaniu z Zaynem, bardzo się ucieszył, że "zaczynam karierę" i spełniam marzenia.
Ucieszył się również, że Mila spędza czas z jakąś koleżanką.
Jak narazie wszyscy byliśmy szczęśliwi. Dante znalazł pracę dla siebie, Mila poznała nową przyjaciółkę, a ja ? w końcu odważyłam się spełnić swoje marzenia. Jeszcze muszę jutro przetrwać ten koncert i będzie cudownie!
O 22 byłam już tak zmęczona dzisiejszym dniem, że pożegnałam się z Dantem, ponieważ Mila już spała i sama udałam się do siebie, aby wziąć prysznic i pójść spać. Jutro zapowiadał się ciekawy dzień.

Obudziłam się o 8:23, za nic nie chciało mi się wstawać z łóżka, jednak dzwoniący telefon mnie do tego zmusił.
-Haalo?-Powiedziałam ziewając.
-Cześć Ari, co dziś robisz?-Usłyszałam głos Zayna.
-Na razie się lenię, a czemu pytasz? Wpadniesz do mnie?-Uśmiechnęłam się.
-Jasne, będę za godzinę.-Powiedział.
- Oki to papa.-Rozłączyłam się i zeszłam z łóżka. Poszłam do mojej łazienki i wzięłam kąpiel, umyłam włosy, wysuszyłam je i delikatnie je zakręciłam. Na powieki nałożyłam jasny błyszczący cień i namalowałam kreskę, wytuszowałam rzęsy, policzki pomalowałam różem i wykonturowałam twarz bronzerem.
Założyłam na siebie ubrania i wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół i zobaczyłam Milę bawiącą się pluszakami.

-Cześć skarbie. Jesteś głodna?-Spytałam.
-Troszkę, zrobimy razem?-zapytała z nadzieją.
-Oczywiście chodź tu do mnie.-złapałam ją za rękę i poszliśmy do kuchni.
Zrobiłyśmy kanapki i siadłyśmy do stołu.
-I jak? Cieszysz się, ze spotkania z Justinem?-Spytałam.
-Nawet nie wiesz jak bardzo! On jest taki cudowny!-Powiedziała podekscytowana.
- Z pewnością, a teraz idziemy do pani Smith? Pójdę z kolegą na zakupy kupić ci jakąś piękną sukienkę, żebyś zrobiła wrażenie na Justinie.-zaśmiałam się.
-Kocham cię, ale musi być fioletowa.-powiedziała całkiem poważnie.
- A czemu fioletowa?-zaciekawiłam się.
-Bo to ulubiony kolor Justina!-oburzyła się.
- Dobrze, będzie fioletowa.-Powiedziałam, w tej samej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi.
Podeszłyśmy razem i je otworzyłyśmy.
- Ojeju to Zayn z One Direction!!-krzyknęła mała.
-Widzę, że masz tu moją fankę.-Zaśmiał się.- Jak się nazywasz ślicznotko?
- Mila Ross.-przedstawiła się.
-Miło cię poznać Mila. Obrazisz się jak porwę na trochę Arianę?-zapytał.
- Pewnie, że nie. Właśnie szła mnie odprowadzić do Diany.-Uśmiechnęła się pokazując ząbki.
Zayn poszedł ze mną odprowadzić Milę i już po chwili byliśmy sami.
- Masz jakieś plany?-zapytał uśmiechając się.
-Chciałam kupić jakąś sukienkę dla Mili na dzisiejszy koncert, koniecznie fioletową!-zaczęłam się śmiać.
-No to ruszamy na podbój sklepów.-zaczął się śmiać.
Pojechaliśmy jego samochodem do centrum handlowego.
Do Zayna od razu podbiegły fanki, jednak potem założył na głowę kaptur i okulary i udało nam się zrobić zakupy. Cóż, sukienki dla Mili szukaliśmy przeszło 3 godziny, ale przy okazji kupiłam coś dla siebie.
-Idziemy na jakiś obiad?-zapytał Zayn.
-Pewnie, ale potem muszę jechać się szykować. Wiesz, muszę być piękna-zaczęłam się śmiać.
-Zawsze jesteś. W takim razie chodź, potem cię odwiozę.-Uśmiechnął się do mnie.
Poszliśmy do restauracji. Czas spędzony z chłopakiem był bardzo miły. Zayn był moim przyjacielem. Mimo, że był gwiazdą był miły, opiekuńczy i całkiem uroczy.
Odwiózł mnie pod dom i umówiliśmy się na jutro o 11 na kończenie piosenki.
W domu już był Dante, który odebrał Milę od sąsiadki. Właśnie kończyli jeść obiad, więc chwilę z nimi posiedziałam. Była już 14:30 a o 17 musimy jechać na koncert, mimo, że zaczyna się dopiero 18:30 nie chcemy potem stać w mega wielkiej kolejce.
Udałam się do swojego pokoju, naszykowałam sobie strój i udałam się umyć. Wzięłam kąpiel, włosy pofalowałam i spięłam spinkami po bokach, aby było mi wygodniej. Zmyłam stary makijaż, umyłam porządnie twarz i zaczęłam robić go od nowa. Na policzki nałożyłam brzoskwiniowy róż. Makijaż oczu był zwyczajny, satynowy, jasnoróżowy cień na całą powiekę, kreska eyelinerem i tusz, jednak dolną powiekę delikatnie podkreśliłam fioletowym błyszczącym cieniem. Na koniec usta pomalowałam burgundową pomadką i założyłam na siebie zestaw. Wyszłam z łazienki, założyłam na siebie kupiony zestaw i poszłam do pokoju Dantego.
-O hej, byłem u ciebie, ale chyba się myłaś.-uśmiechnął się.
- A co chciałeś?-spytałam siadając na łóżku.
-Wiesz, ty wychodzisz dzisiaj z Milą a ja niezbyt chcę siedzieć sam, mogę kogoś zaprosić?-zapytał nieśmiało.
- Mmm, kogoś zwykłego czy kogoś ważnego?-zaśmiałam się.
-Chyba kogoś ważnego.-zarumienił się.
-Pewnie, że możesz, wygłupiam się tylko. -przytuliłam go.
--Ari, uważaj na siebie i Milę, wiesz co się dzieje na tych koncertach.-spojrzał na mnie z troską.
-Spokojnie, jestem duża, dam sobie radę.-Uśmiechnęłam się. - Gdzie jest Mila?
-Chyba u siebie, denerwuje się i nie wie co ze sobą zrobić, chyba dopiero teraz to do niej dotarło.-zaczął się śmiać.
-Wiesz, pozna miłość swojego życia. Dobra, idę do niej.-pokręciłam głową.
-A tak poza tym pięknie wyglądasz.-uśmiechnął się. Przewróciłam oczami i wyszłam z pokoju.
-Ej perełko słyszałam, że się denerwujesz?-zapytałam.
-Bardzo, a co jeśli mu się nie spodobam?-zapytała smutna.
-Na pewno się spodobasz. Przecież jesteś piękna.-uśmiechnęłam się.
- A uczeszesz mnie ładnie?-spojrzała na mnie.
-Pewnie, siadaj.-posadziłam ją na krześle. Przyniosłam lokówkę i spray do utrwalenia fryzury.
Polokowałam jej długie włoski, a grzywkę upięłam do góry, lekko spryskałam lakierem i koniec. Pięknie i wygodnie. Była już 16:49, więc szybko pomogłam założyć jej nową sukienkę(Tylko fioletowa).
-Jest przepiękna! Dziękuję!-ucałowała mnie w policzek.
- Nie ma za co aniołku. Cieszę się, że ci się podoba.- Odpowiedziałam. Pożegnałyśmy się z Dantem i pojechałyśmy pod arenę.
O 18:05 zaczęli wpuszczać na salę, my weszłyśmy jakoś o 18:15 i udałyśmy się na nasze miejsca zaraz pod samą sceną.
-Jeju już mi się podoba! Jest tak magicznie!-Powiedziała.
Uśmiechnęłam się do niej.
Koncert się zaczął. Pierwszą piosenką była Love me, następnie Baby, Never let you go...i tak długo by wyliczać. Nadszedł czas na One less lovely girl. Wszystkie dziewczyny krzyczały i piszczały, aby wziął je na scenę. A ja szczerze stałam i się nudziłam. Pisałam sms do Sara jak w pewnym momencie poczułam jak ktoś mnie szturcha.
-Hej, Justin chce, żebyś była jego OLLG, chodź ze mną.-złapała mnie za rękę.
-Nie, ja dziękuję nie chcę. Ale mam świetną kandydatkę.-spojrzałam na Milę, która zdążyła usłyszeć co mówi kobieta.
- Taak? chcesz być dziewczyną Justina?-zapytała przyjaznym głosem Milę.
-Najbardziej na świecie, ale on woli Arianę.-uśmiechnęła się.
-Nie gadaj tylko uciekaj z panią. Justin nie będzie czekał.-zaśmiałam się. A ona ucieszona poszła z Panią.. cóż nawet nie wiem jak się nazywa. W pewnym momencie usłyszałam nuty piosenki i mała wyszła na scenę. Była taka szczęśliwa, jej oczka błyszczały na kilometr. Powoli podchodziła -Hej mała, jak się nazywasz?-Spytał Justin, gdy usiadła na scenie i założył jej wianek na głowę.
-Mila Ross.-Powiedziała ucieszona i się rozpłakała.
-Nie płacz, chyba nie jestem aż taki straszny.-zaśmiał się. A ona z nim.
Po chwili zaczął śpiewać tylko dla małej. Wiedziałam, że to spełnienie jej marzeń.
Po skończonej piosence myślałam, że Mila wróci do mnie, ale nigdzie jej nie było. Podeszłam szybko do kobiety, która ją zabrała.
-Przepraszam, gdzie jest Mila? Mogę do niej pójść.?-spytałam.
-Wiesz nie powinnam cię wpuścić.-powiedziała i smutno się uśmiechnęła.
-Ja rozumiem, ale ona ma 9 lat i jest tu pod moją opieką, obiecałam jej bratu, że jej nie odstąpię na krok, z resztą mam wejściówki za kulisy.-Powiedziałam szybko.
-W sumie, to chodź, tylko nikomu nie mów, że cię wpuściłam. W końcu nie zawsze mam okazję poznać dziewczynę Zayna Malika.-zaśmiała się.
-Nie jestem jego dziewczyną, tylko przyjaciółką. Z resztą skąd pani wie?-Spytałam zdziwiona.
-Z mediów słonko, i nie pani tylko Maya. Tu Justin ma garderobę, Mila zaraz tu przyjdzie, na razie jest na wycieczce po kulisach, oprowadza ją moja koleżanka.-uśmiechnęła się.
-No dobrze, jeśli jest pod dobrą opieką - weszłam do środka. Było.. naprawdę przytulnie. Usiadłam sobie na kanapie i czekałam na Milę. W pewnym momencie drzwi się otworzyły i zobaczyłam Justina.
- Cześć, sorry, ale czekam na Milę, powiedzieli, żebym tu zaczekała, ale może wyjdę.-powiedziałam i ruszyłam do drzwi.
-Nie, no skąd. Zostań piękna. Jak się nazywasz?-zamknął drzwi i przybliżył się do mnie.
- Nie twój interes, sorry chłopczyku, ale nie jestem twoją fanką i nie lubię cię, także daj mi wyjść.- Powiedziałam.
-Oczywiście, mhhmm..-położył swoje ręce na moich biodrach i uśmiechnął się.
- Justin ty jesteś kompletnie zjarany!-Powiedziałam patrząc na jego oczy.
-Oh i co z tego? A Ty jesteś najprawdopodobniej najpiękniejszą dziewczyną na świecie.-
powiedział i przycisnął mnie lekko do ściany.
-Zostaw mnie. Naprawdę, przez chwilę miałam nadzieję, że to co piszą te brukowce to sama ściema, ale ty naprawdę taki jesteś. Trzeba być idiotą, aby przyjść na własny koncert pod wpływem narkotyków, co, swoje fanki też przyprowadzasz do garderoby? Jak ci nie wstyd, jesteś
autorytetem dla młodych ludzi, twoich fanów, wierzą w ciebie a ty ich wykorzystujesz i okłamujesz. Jesteś żałosnym dupkiem puść mnie.-Powiedziałam wkurzona. Gdy śpiewał dla Mili wydawał się być taki słodki, romantyczny i miły, widać pozory mylą.
- Zamknij się, nie chce mi się tego słuchać.-Przyłożył usta do mojej szyi a ja zaczęłam się szarpać.
W tej chwili ktoś wszedł do pomieszczenia, próbowałam odepchnąć od siebie Justina, ale on nawet chyba tego nie zauważył.
-Zostaw ją.-usłyszałam czyjś głos i poczułam jak odciąga ode mnie Biebera. Dopiero wtedy zobaczyłam, że to przyjaciel Justina - Christian, znałam go z gazet.
-Mila chodź do mnie.-powiedziałam do zdezorientowanej dziewczynki.
- Czy ty człowieku w końcu się uspokoisz? Posunąłeś się za daleko, picie, ćpanie, ale żeby dobierać się do fanki? Ty jesteś mądry? Zmieniłeś się, nie poznaję już mojego kumpla.-Usłyszałam słowa Chrisa.
- My, już pójdziemy..-powiedziałam cicho i wzięłam zmęczoną dziewczynkę na ręce.
- Odwiozę was. Przepraszam, za niego, on nigdy tak nie robił.-Powiedział smutny chłopak.
-Nie ma potrzeby, mam samochód, a i nie jestem jego fanką, chyba, że anty. Chciałam tylko uszczęśliwić Milę, ale przy okazji dowiedziałam się jaki on jest.-wskazałam na Biebera leżącego na kanapie i wyszłam.
Poszłam do samochodu i położyłam małą na tylnim siedzeniu. Byłam nieźle wkurzona, niech szlak trafi tego całego Biebera, kim on myśli, że jest? Co z tego, że jest przystojny jak myśli, że wszystko mu można? Na szczęście już go więcej nie spotkam. Podjechałam pod dom i zobaczyłam, że mała śpi, a w domu w salonie świeci się światło. Więc u Dantego ciągle jest przyjaciel. Wzięłam małą na ręce i po cichu weszłam do domu, zaniosłam małą do pokoju i zajrzałam do kuchni. Nikogo nie było, więc nalałam sobie szklankę soku i zrobiłam kanapkę, gdy się odwróciłam zobaczyłam jakiegoś chłopaka. Niezbyt wiedziałam co zrobić on chyba też, bo był zdziwiony.
-Kochanie długo jeszcze?-do kuchni wszedł Dante.-oou, widzę, że się poznaliście.
- Nie do końca, jestem Ariana, miło poznać.-Uśmiechnęłam się w końcu.
- A ja Kevin, Dante dużo o tobie mówił. - odpowiedział mi.
-Czemu nie powiedziałaś, że już wróciłaś.?-spytał mój przyjaciel.
- Nie chciałam wam przeszkadzać, ale zrobiłam się głodna. - zaśmiałam się
-Jak zawsze żarłoku. Lepiej opowiadaj co tam na koncercie.-powiedział.
-Masz gościa, może się nim zajmij ?-uśmiechnęłam się.
-Ja też chętnie posłucham, z resztą, chciałem cię poznać.-powiedział Kevin.
Opowiedziałam im co się działo na koncercie, oboje też byli wkurzeni na jego zachowanie. Potem spytałam chłopaków jak się poznali i trochę pogadaliśmy.
- Ja już będę jechać, już po północy. -Powiedział Kevin, który okazał się być naprawdę sympatyczny.
-No co ty, o tej porze? Zostań na noc, ja i tak już muszę iść spać, bo jestem rano umówiona z Zaynem pisać piosenkę.-uśmiechnęłam się.
-Właśnie, czemu się nie pochwaliłaś, że masz nowego chłopaka?-zaśmiał się.
- Bo nie mam, to tylko mój przyjaciel, nie rozumiem o co chodzi.-Powiedziałam.
-Wejdź jutro na internet i zobacz co się dzieje, ale jutro, teraz idź spać.-Powiedział, w sumie ma rację. Ucałowałam ich w policzek i zmęczona poszłam do siebie do pokoju, przebrałam się w piżamę i od razu położyłam się spać, nie minęło nawet pięć minut a już byłam daleko stąd-w krainie snów.



No, więc jest już 3 rozdział. Jak wam się on podoba?:)
Liczę na szczere opinie :)

29.03.2015 o godz. 19:24
*Poniedziałek, 8:30*

Usłyszałam dźwięk telefonu, spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam napis "Sara".
- Halo? - mówiłam jednocześnie ziewając.
- No hej, wstawaj leniu. Bądź za godzinę na skateparku. Oki?-Usłyszałam głos przyjaciółki.
- Dobra, będę z Dantem i Milą czekać tam gdzie zawsze. -Powiedziałam.
- Będzie Dante? To ja biegnę się ładniej ubrać. Papa. - Zanim coś odpowiedziałam już się rozłączyła. No cóż, taka jest już Sarah. Dobrze wiem, że Dante jej się podoba, mimo, że ona uważa, że wcale tak nie jest.
Wyszłam z pokoju i udałam się do sypialni chłopaka, zapukałam delikatnie w drzwi i usłyszałam ciche "proszę".
-Cześć. Ubieraj się, za godzinę jedziemy do skateparku, Sara właśnie dzwoniła.-Spojrzałam na niego. Siedział w samych spodenkach, szczerze mówiąc nie dziwię się, że podobał się przyjaciółce, był przystojny, miał fajne ciało i był bardzo inteligentny.
- Pewnie, zaraz będę gotowy. - Uśmiechnął się i podszedł do mnie.
- To ja idę się ogarnąć. - Dopiero teraz przypomniałam sobie, że jestem w piżamie, poczorchanych włosach, nawet nie umyłam zębów!.
- I tak pięknie wyglądasz. Ariana dziękuję, jeszcze raz.- Spojrzał mi w oczy. Uśmiechnęłam się do niego.
- Nie masz za co mi dziękować, mówiłam ci przecież.- Powiedziałam.
-Chciałbym móc się jakoś odwdzięczyć.- Położył mi dłoń na policzku, stał blisko mnie. Byłam lekko zdezorientowana, naprawdę dziwiło mnie jego zachowanie. W pewnej chwili delikatnie musnął moje usta swoimi. Zmrużyłam powieki, jednak nie poczułam pocałunku, tylko to jak się odsuwa.
- Przepraszam, nie powinienem. Nie chcę cię zranić i nie chcę, żebyś cierpiała przeze mnie. Jestem do niczego.- spuścił głowę.
- Ale o czym ty mówisz? Dante jesteś cudownym chłopakiem, nie jesteś do niczego.- Spojrzałam na niego z troską.
- Nie wiesz o mnie wszystkiego, jestem zwykłym śmieciem, nic nie warty.. jestem inny.-usiadł na łóżku.
- Dlaczego tak sądzisz? Możesz mi powiedzieć wszystko. Przecież wiesz. - Usiadłam obok niego i złapałam go za rękę.
- Obiecujesz, że mnie nie odrzucisz? Że nie będziesz się śmiać albo mnie nie znienawidzisz?-spojrzał na mnie nie pewnie.
- Oczywiście, nie mam zamiaru. Jesteśmy przyjaciółmi pamiętasz?- uśmiechnąłem się.
- Bo.. o tym nie wie nikt. Masz rację, jesteśmy przyjaciółmi i nie chcę cię już więcej okłamywać, szczególnie, że teraz gdy dałaś mi i mojej siostrze dach nad głową chcę być z tobą szczery.
Ari.. bo ja.. bo mi podobają się chłopcy. Znaczy dziewczyny też, ale mimo wszystko pociągają mnie mężczyźni.. robiłem wszystko co mogłem, żeby tak nie było, ale się nie da..-Powiedział smutno.
- Głuptasku i z tego powodu miałam cię znienawidzić? Dante, to że podobają ci się mężczyźni to nic złego. Na prawdę, cieszę się, że mi to powiedziałeś. I pamiętaj, to że jesteś gejem, wcale nie znaczy, że jesteś gorszy. Ja uwielbiam cię takiego jakim jesteś, bo jesteś cudowny, mądry i kochany.- mocno go przytuliłam. Naprawdę go kochałam, znaczy tak po przyjacielsku, był taką jedyną osobą bez której nie wyobrażam sobie życia.
- Na prawdę? Nie jesteś zła?- Uśmiechnął się.
- Za co mam być zła? Ale jak będziesz miał chłopaka to mi powiesz?- zaśmiałam się.
- Bardzo śmieszne, zjeżdżaj się ubierać bo Sara nas zabije, a ja idę po Milę. - zaczął się śmiać.
- Dopiero mówiłeś, że i tak jestem piękna. Pff. - I udawanym fochem wyszłam do siebie do pokoju.
Udałam się do łazienki, wzięłam prysznic, włosy umyłam szamponem o zapachu truskawek a ciało żelem o zapachu czekolady. Gdy wyszłam z kabiny i stanęłam na zimnych płytkach moje ciało przeszedł dreszcz. Podeszłam do wielkiego lustra, dokładnie wytarłam ciało puszystym ręcznikiem i założyłam na siebie krótkie spodenki z ćwiekami i koszulkę z napisem "Because Fuck you that's Why". Włosy wysuszyłam i dokładnie wyprostowałam. Zrobiłam makijaż i byłam gotowa. Wyszłam z pokoju, schowałam do plecaka chusteczki, telefon, wodę i portfel i zeszłam na dół. W kuchni siedzieli już Dante z siostrą i jedli tosty, zabrałam im jednego i usiadłam na krześle.
-Pójdziemy na lody?- zapytała Mila.
-Pewnie słonko. Obok parku jest lodziarnia.-uśmiechnęłam się.
- Dzisiaj o 13 mam spotkanie w sprawie pracy.- odezwał się Dante.
- Jak to? Pracy?-zdziwiłam się.
- Mieszkamy u ciebie, przecież z czegoś musimy się dokładać do opłat. I mieć jakieś pieniądze. - odpowiedział mi.
- Przecież nie musicie, mam pieniądze wystarczy dla wszystkich. -spojrzałam na niego.
-Wiem, ale i tak chcę pracować.-Uśmiechnął się.
Zjedliśmy śniadanie i wyszliśmy z domu. Do parku mam 10 minut drogi na piechotę, więc stwierdziliśmy, że się przejdziemy, zabrałam jeszcze tylko moje za małe już rolki dla Mili i poszliśmy.
Po chwili zobaczyłam mnóstwo ludzi jeżdżących na deskach, jedną z nich była moja przyjaciółka Sarah.
Podeszliśmy do jednej z ławek, założyłam Mili rolki i poczekałam, aż Sarah mnie zauważy.
Po kilku minutach w końcu ogarnęła, że tu jesteśmy i podeszła do nas.
-Jeju przepraszam, nie widziałam was. Co słychać?-Przywitaliśmy się.
- Spoko, spoko. W sumie to nic się nie zmieniło od wczoraj.-Dante zaczął się śmiać.
-Idziecie pojeździć czy będziecie tak stać?-spytała przyjaciółka. Wzięliśmy deskorolki i poszliśmy na rampy.
Jak zawsze-dużo się śmieliśmy, plotkowaliśmy i żartowaliśmy. Z Sarah znam się od małego, jej mama przyjaźniła się z moimi rodzicami, więc znamy się praktycznie od pieluszki.
Zawsze mówimy sobie wszystko. I dobrze rzeczy i te złe. Wiem, że jest to prawdziwa przyjaźń, taka do końca życia.
O 12 Dante powiedział, że musi już iść, jeśli ma zdążyć na spotkanie. My pojeździłyśmy jeszcze chwilę, zabrałyśmy Milę, która bawiła się z jakimiś dziećmi i poszłyśmy na lody.
Podeszłam do lady i zamówiłam trzy rodzaje lodów, dla mnie czekoladowe, dla Sary o smaku gumy balonowej, czy coś takiego i dla Mili truskawkowe.
- Jeju Justin ma tu koncert..-usłyszałam cichy głos dziewczynki.
- Lubisz go?-Spytałam zdziwiona.
-Kocham, on będzie kiedyś moim mężem wiesz? A ty go nie lubisz?-uśmiechnęła się.
- Z pewnością, przecież nie oprze się takiej ślicznotce, wiesz niezbyt.-zaśmiałam się. Ona była taka urocza.
- Aha, ale przyjdziesz na nasz ślub?-zapytała z nadzieją. Ona naprawdę myślała, że wyjdzie za Justina. Aż nie mogłam się nie uśmiechnąć.
- Oczywiście. Jeśli mnie zaprosisz.- spojrzałam na Sarah i zaśmiałyśmy się.
Dziewczynka spojrzała na plakat smutnymi oczami i spuściła główkę.
- Ej co jest? Chciałabyś pójść?-Spytałam.
- Bardzo, ale Dante nie ma pieniążków i ja to rozumiem.-spojrzała na plakat i na mnie.
- Wiesz, słyszałam, że ostatnio miałaś urodziny a ja nie dałam ci prezentu. To jako prezent pójdziemy na koncert co ty na to?-Uśmiechnęłam się.
-Jeju naprawdę? Ale to dużo kosztuje, ja nie powinnam, Dante będzie się złościł.-spuściła główkę.
-Naprawdę, teraz zastanawiaj się co powiesz Justinowi jak go zobaczysz, a nie się kasą przejmujesz. To prezent i Dante nie ma tu nic do gadania.-Powiedziałam.
- Jeju Ari kocham cię, jesteś najwspanialsza! Chciałabym, żebyś była moją siostrą, albo chociaż ciocią!-Mała rzuciła mi się na szyję. Mocno ją przytuliłam i zaśmiałam się.
- Ja ciebie też mała. A teraz chodź do domu. Zrobimy jeść.-Razem z Milą i Sara poszłyśmy do mieszkania. Dziewczynka poszła się bawić do swojego pokoju a my zaczęłyśmy robić obiad.
- Serio idziesz na koncert Biebera? Przecież ty go nie cierpisz.-Zaśmiała się przyjaciółka.
- Niby tak, ale patrz jaka ona jest szczęśliwa, tyle w życiu przeszła a ja wytrzymam te kilka godzin.-odpowiedziałam jej. Resztę czasu dopóki nie zrobiłyśmy jeść cały czas żartowałyśmy.
Następnie zjadłyśmy obiad i przyszedł Dante.
- I jak poszło? - spytałam.
- Świetnie, zaczynam od jutra- uśmiechnął się.
- gratuluję, a co tak w ogóle będziesz robił?-Spytała Sara.
-Będę instruktorem tańca w studiu. - powiedział dumnie.
- Gratulacje. - wszystkie go uściskałyśmy.
- Dante a wiesz, że Ariana obiecała zabrać mnie na koncert Justina? I to już za dwa dni!-Powiedziała podekscytowana Mila, a Dante się skrzywił.
- Mila, powiedziałem Ci, że jak będę miał pieniądze to cię zabiorę, nie możesz brać pieniędzy od Ariany, ona ma swoje życie i swoje wydatki, prosiłem cię przecież. - Powiedział zdenerwowany.
- Dante spokojnie, to prezent na jej urodziny, nic ode mnie nie dostała, z resztą to jej marzenie.-powiedziałam spokojnie.
- Nic nie dostała? A dach nad głową to co? Powiedziałem nie.- Wstał od stołu i wyszedł na górę. Spojrzałam na zapłakaną Milę i pobiegłam za nim.
- Dante, dlaczego się złościsz? Chcę, żeby była szczęśliwa.-Powiedziałam wchodząc do jego pokoju, delikatnie przymknęłam drzwi.
- Bo to nie tak miało wyglądać, nie chcę obciążać cię kosztami, a wszyscy wiemy, że ten bilet jest drogi, ja jestem jej opiekunem, ja powinienem jej to załatwić.-Powiedział smutno.
- Oj nie przesadzaj, Mała sama stwierdziła, że chciałaby, żebym była jej ciocią, więc prezent od cioci się jej należy. Chodź tu.-Przytuliłam go mocno.
-Oddam ci te pieniądze kiedyś, obiecuję.-Spojrzał mi w oczy.
- Nie przyjmę ich i tak. - Musnęłam delikatnie jego usta. A on się uśmiechnął.
- Widzę, że spodobało ci się to jakiej orientacji jestem.-zaśmiał się.
- Pewnie, mogę cię pocałować nie bojąc się, że się we mnie zakochasz. Chyba, że ci to przeszkadza.-Spojrzałam na niego. W odpowiedzi delikatnie "cmoknął" moje usta.
- Nie no co ty, tak po przyjacielsku.-uśmiechnął się.
Zeszliśmy na dół, Dante przeprosił Milę i powiedział, że może ze mną pójść i resztę wieczoru
całą czwórką wygłupialiśmy się i oglądaliśmy telewizję. Sara została u nas na noc i wszyscy poszliśmy spać.

26.03.2015 o godz. 18:09
Gdy moi rodzice zmarli nie miałam pojęcia co teraz będzie. Jak sobie poradzę? Czy wogóle sobie poradzę? Jak będzie wyglądać moje życie?. Odpowiedź na moje pytania przyszła niespodziewanie szybko.


Gdy siedziałam jak zwykle w jednym z opuszczonych kamienic na obrzeżach Rio de Janeiro, dookoła mnie biegały dzieci szukając jedzenia. Znajdowałam się właśnie w miejscu, w którym głodne, wychudzone dzieci, przestępstwa ani bieda nie dziwiły nikogo. Miejsca takie nazywane są fawelami. Odgrodzone były od miast, willi i bogaczy wielkim murem.
Już w wieku 17 lat zapisałam się do organizacji, która wspomaga ludzi tu mieszkających.
Teraz mam 19 lat, i ani razu nie myślałam aby wycofać się z tego "wolontariatu".
W pewnej chwili podbiegła do mnie mała Mila, spojrzałam na jej zapłakaną buźkę. Mila miała 9 lat, mieszkała tu od urodzenia razem z 18 letnim bratem i matką, która zmarła miesiąc temu.
- Co się stało Aniołku?- spytałam.
- Dante się znowu bije, jakiś chłopak rzucił się na niego z nożem, proszę pomóż. - mówiła jąkając się.
- Boże, gdzie? - wstałam i pobiegłam za Milą.
Dante był cały we krwi, jednak ciągle udawał, że ma siłę walczyć. Ktoś stał w jego obronie, nie widziałam kto, jednak po przeciwnej stronie było ich 4. Dookoła chłopaków zebrał się tłum, przedarłam się między ludzi i podbiegłam do Dantego.
Stanęłam między dwoma grupkami i spojrzeli na mnie.
- Zjeżdżaj maleńka, zanim ci się coś stanie. - powiedział chłopak z nożem.
-Jakoś się ciebie nie boję. Zostaw
Dantego.-odpowiedziałam. W tym momencie wszyscy zaczęli się śmiać. Wyjęłam pistolet z tylnej kieszeni i śmiech ucichł.
Zawsze mam go przy sobie, gdy tu jestem. Nigdy nic nie wiadomo.
- Myślisz, że mnie przestraszysz? Pewnie nawet nigdy go nie używałaś. Bo nie umiesz. Co kobiety wiedzą o broni?-zaśmiał się.
Wcisnęłam spust i wcelowałam w jego prawe udo. Nie chciałam go zabić, chciałam sprawić, aby cierpiał. Wszyscy spojrzeli na mnie zaskoczeni. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że swoich przyjaciół będę bronić mimo wszystko.
-Jeszcze się zemszczę szmato, znajdę cię. - Powiedział i uciekli. Szybko pobiegłam do Dantego i spojrzałam na jego skaleczone ramię.
- Chodź. - złapałam go za dłoń i zaprowadziłam do "naszej" kamienicy.
Oczyściłam i zabandażowałam ranę i spojrzałam na chłopaka.
- Przepraszam..- szepnął i spuścił głowę.
- Dante, dlaczego? Znowu kradłeś?-złapałam go za rękę. Lekko skinął głową.
- Mila miała wczoraj urodziny, chciałem jej coś kupić.. nie sądziłem..- spojrzałam na jego twarz, w jego czekoladowych oczach widać było łzy. Musiałam coś z tym zrobić.
- Zabierz wszystko co potrzebne tobie i Mili. Nie możecie tu zostać, będę po was o 16.-ucałowałam go w policzek i bez słowa wyszłam.
Wsiadłam do swojego samochodu i udałam się w kierunku domu. Mieszkałam na dzielnicy Santa Teresa, która położona była w okręgu Centro, było to jakoś 30 minut drogi od "domu" Dantego i Mili. Weszłam do domu, który naprawdę był wielki. Była to 3 piętrowa willa, na pierwszym piętrze znajdowała się kuchnia, salon, łazienka, 2 pokoje i siłownia, na drugim moja sypialnia, sypialnia, która kiedyś należała do moich rodziców, ich gabinety, łazienka i pokój gościnny. 3 piętro zajmował średniej wielkości barek i dość duży basen.
Rodzice zostawili mi ten dom w spadku, byli bardzo zamożnymi ludźmi, ale także bardzo mądrymi i sprawiedliwymi. Mama była biologiem morskim, jednak jej pasją był taniec, uwielbiała to, miała wielki talent, który najwyraźniej po niej odziedziczyłam. Tata zaś był chemikiem, pracował w głównym labolatorium badawczym w Rio de Janeiro, zresztą tym samym co mama.
Obaj byli bardzo skromni, nie lubili chwalić się swoimi pieniędzmi czy tym co osiągnęli.
Uczyli mnie, że nie ważne czy ktoś jest biedny, bogaty, brzydki, piękny, ważne jest jego serce, rozum i charakter. Wspierali mnie w wolontariacie, przekazywali pieniądze dla biednych i kupowali im nowe ubrania, jedzenie. Chętnie wydawali swoje pieniądze nie chcąc w zamian nic, oprócz uśmiechu. Sądzę, że jestem do nich bardzo podobna, jak i z charakteru jak i z wyglądu.
Tak jak mama jestem dość niska, mierzę tylko 162 cm wzrostu, jestem bardzo szczupła, jednak posiadam dość duże piersi i pupę, mam długie włosy, które sięgają mi aż do pasa i są koloru rudego, oraz moje oczy, które w dziennym świetle są przeraźliwie zielone, rano mają w sobie złote niteczki, a wieczorem są ciemnozielone. Gdybym stanęła obok mamy, gdy była w moim wieku, każdy pomyślałby, że wyglądamy jak bliźniaczki. Tęsknię za nią i oczywiście za tatą też. Zginęli oni w bardzo dziwny sposób, 2 lata temu, pewnego dnia do mojego domu zapukała policja twierdząc, że znaleziono ich ciała w lesie. Policja stwierdziła, że zabiło ich jakieś zwierzę, jednak ja w to nie wierzyłam. Wybaczcie, jednak nie chcę o tym mówić, chyba rozumiecie.
Sprzątnęłam w domu, pierwszy raz od dawna uprzątnęłam w sypialni rodziców. Zmieniłam pościel, umyłam okna, poodkurzałam. Zabrałam resztę ich rzeczy. Pomyślałam, że byli by ze mnie dumni. A więc od teraz "pokój moich rodziców" będzie teraz "Pokojem Dantego".
Następnie w pokoju gościnnym, poukładałam wszystkie rzeczy, zmieniłam pościel i poznosiłam wszystkie moje stare zabawki. Myślę, że Mila będzie zadowolona. Dlaczego nie pomyślałam o tym wcześniej? Dlaczego byłam aż tak głupia? Przecież Dante to mój przyjaciel.
O 15:20 wsiadłam do samochodu i ruszyłam po nich.

Witajcie, no i jest pierwszy rozdział:) Mam nadzieję, że wam się spodoba. Mile widziane będą komentarze :3





23.03.2015 o godz. 16:30

Ariana Grande

Wiek : 19

Miejsce zamieszkania : Rio de Janeiro. Santa Teresa.

Hobby: Pomaganie innym, jazda na deskorolce.

Charakter : Miła, zadziorna, przyjacielska, umie wyrazić swoje zdanie, jest szczera, zawsze mówi co myśli.


Justin Bieber


Wiek: 20

Miejsce zamieszkania: Właśnie wprowadza się do Rio de Janerio, na dzielnicę Santa Teresa.

Hobby: Śpiew, Imprezy, taniec, randki, jazda na desce.

Charakter: miły, uprzejmy, troskliwy, kochany, jednak udaje aroganckiego, chamskiego, typowego dupka, który nie ma uczuć.


Dante Ross


Wiek: 18

Miejsce zamieszkania: Rio de Janerio.

Hobby: Spędzanie czasu z przyjaciółmi, taniec.

Charakter: Skromny, miły, nieśmiały, odważny, potrafi być stanowczy i chamski.


Mila Ross


Wiek: 9

Miejsce zamieszkania: Rio de Janerio.

Hobby: Książki, zabawy lalkami, jazda na rolkach.

Charakter: "Słodka", miła, nieśmiała, skromna, szczera.

Sara Mio

Wiek: 19

Miejsce zamieszkania: Rio de Janerio, mieszka kilka domów od Ari.

Hobby: Jazda na desce, imprezy.

Charakter: szalona, miła, zabawna, wie czego chce, imprezowiczka.



Hej, chciałabym zacząć pisać tu bloga z opowiadaniem o Justinie Bieberze i zwykłej nastolatce Arianie. Wiem, że takie blogi "popularne" były dość dawno, ale jednak mam nadzieję, że wam się spodoba i zostawicie komentarze z swoją szczerą opinią : ) Jeśli krytyka to konstruktywna, hejty możecie sobie darować. :)
22.03.2015 o godz. 19:35